Kamienie Wilhelma

Internetowe wydanie ksiązki Andrzeja Czaplinskiego

Get Adobe Flash player

Od autora

 Już po opracowaniu materiału zebranego do książki, zdobyłem jeszcze kilka ciekawostek, związanych z tematem publikacji. Zainteresowanie miejscowej ludności kamieniami wzrosło tak bardzo, że wciąż dowiaduję się o nowych „pomnikach”. Początkowo było ich zaledwie sześć, dziś - dzięki informacjom i przychylności wielu ludzi, odkryliśmy już dwadzieścia dwa! Okoliczne lasy zapewne znają tajemnicę reszty kamieni Wilhelma. Jednak nie zdołamy odnaleźć wszystkich stu. Bowiem wiele pamiątek pokruszono w trakcie remontu nasypu kolejowego. W ten sposób wiele zniknęło bezpowrotnie, niewiele pozostało. Żal tych obelisków podwójnie, gdy uświadomimy sobie, że nie istnieje także kolej, dla której zostały poświęcone. 

0077

Autor książki Andrzej Czapliński - myśliwy od 30 lat, przewodniczący Komisji Kultury Elbląskiej Okręgowej Rady Łowieckiej, sekretarz Koła Łowieckiego "Knieja" w Starym Dzierzgoniu, przez 19 lat dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Starym Dzierzgoniu

Prace nad zbieraniem materiału dotyczącego kamiennych obelisków z inskrypcjami zacząłem w 2002 r. Jeszcze raz podkreślam, że niektóre dane mogą być zafałszowane. Opierałem się na dostępnych mi źródłach. Niejako przy okazji dobrze poznałem historię rodu von Dohna. Był to typowy pruski ród. Nie przynosi mu chwały fakt, że ostatni właściciel był nawet członkiem NSDAP. Nie zmienia to jednak faktu, że zniszczenie ich pałaców, cmentarzy, przypałacowych parków, stało się udziałem nie tylko wojsk sowieckich, ale także Polaków. Szkoda i wstyd. Walczymy o to żeby nasze cmentarze na Ukrainie, Litwie i innych częściach świata były szanowane, a sami niszczymy dobra kultury ludzkości. Mam o to żal do swoich rodaków. Historia jest nie do wymazania. Nawet jeśli jest bardzo bolesna, to zawsze pozostanie historią. Nawet teraz, kiedy rozeszła się wieść o moim zainteresowaniu kamieniami, próbowano jeden wywieźć z lasu. Czy wyglądałby lepiej na skalniaku lub trawniku jakiegoś nowobogackiego? Myślałem nawet, żeby wytyczyć szlak rowerowy, aby można było się z nimi zapoznać. Boję się jednak, że znowu ktoś zechce mieć taki kamień na własność. Niech więc stoją tam, gdzie stał Wilhelm II w oczekiwaniu na łowiecką przygodę.

W 2008 r. oznakowałem parę kamieni drogowskazami, by łatwiej mogli do nich trafić np. turyści. Dzisiaj, dwa lata po oznakowaniu, niewiele z tych drogowskazów pozostało. Zniszczyli je moi rodacy. Jednak historia niczego nas nie uczy, a bezmózgowców ciągle u nas dostatek. 

Wersja internetowa książki ciągle jest uzupełniana. Jeżeli ktoś z Państwa posiada nowe informacje bądź znajdzie błędy w tekście i niezgodności z faktem rzeczywistym bardzo proszę o kontakt mailowy. Oczekuję również opinii Państwa na temat tej publikacji, również negatywnych. Z radością przyjmę wszystkie uwagi. Najtrudniej dostrzec błędy we własnym pisaniu. Przepraszam więc za błędy tzw. literówki, za błędy w tłumaczeniu niemieckiego nazewnictwa. Poprawiajcie i zwracajcie mi uwagę jeśli je znajdziecie. Mój e-mail jest do Waszej dyspozycji.

Andrzej Czapliński

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.