Kamienie Wilhelma

Internetowe wydanie ksiązki Andrzeja Czaplinskiego

Get Adobe Flash player

Stary Dzierzgoń, gmina i jej miejscowości

Stary Dzierzgoń (dawniej Stary Kiszpork, niem. Alt Christburg) – wieś w Polsce, położona dawniej w powiecie morąskim, w woj. olsztyńskie a obecnie w województwie pomorskim, w powiecie sztumskim, w gminie Stary Dzierzgoń. Leży na terenie krainy historycznej Prusy Górne. 12 listopada 1946 r. nadano miejscowości polską nazwę Stary Dzierzgoń. Tak podaje Wikipedia.

 

Uważnego czytelnika "Kamieni Wilhelma" może zdziwić, że powiązałem tę miejscowość z polowaniami Cesarza Wilhelma II, skoro nie przebywał w tej wsi i nie ma wzmianek o tym, że polował tutaj. Ale istnieje wiele przesłanek mówiących, że jednak tak było. Na pewno polował na terenach, które wówczas i teraz należały do gminy Stary Dzierzgoń. Tutaj w okolicznych lasach są posadowione obeliski upamiętniające cesarskie łowy a Koło Łowieckie "Knieja" ma tereny łowieckie w tej gminie i pełna nazwa brzmi KŁ. "Knieja" w Starym Dzierzgoniu. Warto więc zapoznać się z przebogatą historią wsi Stary Dzierzgoń.

 

Najpierw było tu grodzisko pruskie, przypuszczalnie będące centrum osadniczym Pomezanii. Do najwcześniejszych informacji na temat istnienia warowni w okolicy Starego Dzierzgonia należy przekaz kronikarza Piotra z Dusburga, który nawiązując do wydarzeń I powstania pruskiego (1242–1249), napisał, że rycerze zakonni w wigilię Bożego Narodzenia podstępnie zdobyli „gród Pomezanów” (castrum Pomesanorum). W okresie powstania pruskiego przeciwko Krzyżakom Prusom wspieranym przez pomorskiego księcia Świętopełka udało się jeszcze na krótko odbić go z rąk Krzyżaków. Nie mogąc go odbić Krzyżacy zbudowali warownię w Dzierzgoniu. Po zajęciu Prus Górnych przez zakon krzyżacki w 1249 roku, przez pewien czas była to placówka krzyżacka, gdzie zawarto pokój między Prusami a Zakonem Krzyżowym. Badania archeologiczne wykazały pozostałości drewnianej wieży zbudowanej przez Krzyżaków na wałach pruskiego grodu, która została spalona podczas II powstania pruskiego. Pierwotnie uważano grodzisko za twór germański, ale badania weryfikacyjne obaliły tę, postawioną przez Gustafa Kossinnę, tezę. W wyniku podziału, dokonanego 18 grudnia 1250 r. między biskupem pomezańskim a krzyżakami, Stary Dzierzgoń wraz z całością dawnej pruskiej ziemi Lingwars trafił pod zwierzchnictwo Zakonu, administracyjnie wchodząc w skład komornictwa Morany.

 

Tekst i fotografie pochodzą ze strony ZamkoMania.


"W lesie między Starym Dzierzgoniem a wsią Zakręty nad niewielkim dopływem rzeki Dzierzgonki stał Zamek Chrystusa. XIV-wieczny kronikarz niemiecki Piotr z Dusburga wyjaśnia nazwę Christburg czyli Zamek Chrystusa faktem zdobycia pogańskiego grodu Prusów przez krzyżaków pod wodzą mistrza krajowego Henryka Weidy w wigilię Bożego Narodzenia o północy. Rycerze zakonni wdarli się do grodu, gdy jego mieszkańcy spali i wymordowali większość z nich. Jest to prawdopodobnie tylko legenda, bo gród był potężny i nie mógł być niebroniony. Oblężenie musiało wymagać wiele wojska i dłuższego czasu niż jedna noc. Nazwa Christburg została prawdopodobnie przeniesiona ze starej nazwy pruskiej, bo z 1239 r. pochodzi wzmianka o grodzie Kirsberg / Kirsbork.

 

Grodzisko zwane Górą Zamkowa (120 m npm ) ma powierzchnię aż 4,6 ha. Część jest mocno zarośnięta. Zachowany wał otaczający główny majdan (jeden z czterech) grodziska ma prawie 5 m wysokości. Dalej znajduje się jeszcze druga linia wałów o wysokości dochodzącej do 10 m. Od strony zachodniej płynie rzeczka Dzierzgonka, która zabezpieczała warownię od tej strony. W najwyższym punkcie wału zewnętrznego stała wieża, której fundamenty odkryli jeszcze archeolodzy niemieccy. Na drugim brzegu Dzierzgonki znajdował się gród cyplowy o wymiarach 60x40 m z okresu wczesnej epoki żelaza z reliktami potrójnych wałów i fosy.

Zdjęcie z lotniczego skanowania laserowego terenu zamku w Starym Dzierzgoniu. 1 - majdan główny, 2 - majdan północny, 3 - majdan południowy (miejsce osady z okresu wczesnożelaznego), 4 - majdan-przedgrodzie, 5 - grodzisko cyplowe (druga osada z okresu wczesnożelaznego), 6 - zagadkowe niezbadane wzniesienie umocnione wałem, A - miejsce po wieży, B - miejsce po bramie

 

Krzyżacy wznieśli zamek (Stary) Dzierzgoń w 1236 r. Powstał on na gruzach pruskiego grodu zwanego w dokumentach "castrum Pomesanorum" lub "castrum Prutenorum", zniszczonego przez rycerzy zakonnych rok wcześniej. Była to mocna, strategiczna warownia, uznawana za główny punkt oporu Prusów na tej części Pomezanii.


Powstanie plemion pruskich doprowadziło do odbicia krzyżackiego zamku i poważnych zniszczeń. Nastąpiło to w końcowym etapie powstania w 1246 r. Liczne oddziały Prusów wspierał książę Świętopełk Pomorski. Krzyżacy stłumili powstanie i po odzyskaniu Dzierzgonia próbowali jeszcze odbudować warownię, m.in. podniesiono wały, rozbudowano bramę wjazdową, fosy. Ostatecznie jednak postawili zupełnie nową budowlę w dogodniejszym miejscu, 10 kilometrów dalej, również nazywając ją Dzierzgoniem, tyle że Nowym. Stary zamek był jeszcze użytkowany, przyjmuje się że jego kres nastąpił podczas drugiego powstania pruskiego (1260-1274), wtedy zniszczona została odkryta w XX wieku wieża. W 1312 roku miejsce to nazywane było już "grodziskiem" i zaczęło zarastać lasem. Z 1413 roku pochodzi wzmianka o zezwoleniu właścicielowi młyna na pozyskiwanie drewna z terenu grodziska.

 

Po przeniesieniu swojej warowni do Dzierzgonia utracili niebawem „Stary” Dzierzgoń posadowili się w „Nowym” Dzierzgoniu zapewne w 1248 r. i na niego przenieśli nazwę Christburgk. Od tego czasu zauważalne jest już rozróżnienie w stosowaniu nomenklatury wobec „starego” i „nowego” Dzierzgonia, z tym że drugi człon zapisywano jako: Kirsburg, Kirsberg, Crisberg, Christburgk. Pierwszy ślad wspomnianego rozróżnienia znajdujemy w tekście traktatu dzierzgońskiego z 1249 r., gdzie Stary Dzierzgoń występuje jako antiquum Christiborc, w odróżnieniu od założonego w 1248 r. Dzierzgonia, który określony został tu jako novum Christiborc. Jednak do dnia dzisiejszego często myli się jeszcze Stary Dzierzgoń z Dzierzgoniem.

 

Na przestrzeni wieków Nowy Dzierzgoń stał się miastem Dzierzgoń a Stary Dzierzgoń pozostał wsią czynszową czyli wsią, której mieszkańcy byli zobowiązani do płacenia czynszu w zamian za użytkowanie ziemi. Byli to głównie niemieccy kolonizatorzy, którzy zasiedlali ziemie podbitych Prusów i na czele takiej wsi stał sołtys. Z chwilą rozrostu znaczenia wsi zawiadywał nią wójt i ten stan trwa właściwie do dnia dzisiejszego.

 

Na przełomie XIX i XX wieku starym grodziskiem zainteresował się właściciel okolicy hrabia Richard zu Dohna - Schlobitten. Rozkopał on teren warowni, a odnalezione zabytki ruchome zasiliły jego zbiory w pałacu w Prakwicach. Następnie utworzył teren rekreacyjny uwidoczniony na pocztówkach.

Schody wiodące do grodziska na Górę Zamkową

W latach 1935–1937 niemiecka nazistowska organizacja naukowo-propagandowa SS - "Ahnenerbe" przeprowadziła na Górze Zamkowej w Starym Dzierzgoniu prace archeologiczne. Nadzorowane były one przez samego Heinricha Himmlera. W najwyższym punkcie wału głównego odkryto wieżę z podpiwniczeniem o wymiarach 5,40 x 17,95 m, wykonaną w technice muru pruskiego z cegieł 7,5 x 14 x 24 cm. Posiadała ona ślady po pożarze.(szerzej piszę o tym w rozdziele "Dobra rodowe").


W 1990 r. badania powierzchniowe wykonali Maria Wielgus i Jacek Wysocki. Natrafiono wtedy na grodzisko cyplowe. W latach 2009-2010 r. kolejne prace prowadził Daniel Gazda. Ustalono, że Góra Zamkowa była zasiedlana już w 500 r. pne. Odkryto ślady palenisk, doły na odpadki, jamy zasobowe, kilkaset szczątków naczyń ceramicznych z okresu prusko - krzyżackiego, wykopano groty do strzał, nóż, hak. W 2017 roku na Górze Zamkowej przeprowadzono badania nieinwazyjne". 

 

Niemcy potrafili wykorzystać taką ciekawostkę jaką są ruiny grodziszcza. Bylo tutaj, już na początku 1900 roku, miejsce do odpoczynku, zwiedzania i pamięci o lokalnej historii. Dzisiejsi mieszkańcy w większości o nim nie mają pojęcia a kolejne władze gminy nie potrafią wykorzystać "takiej perełki turystycznej", która im się przytrafiła. Wszystko zarasta więc drzewami i krzakami a niszczycielska przyroda robi swoje.        


Akt lokacyjny wsi Stary Dzierzgoń wystawił 14 kwietnia 1312 r. w Przezmarku komtur dzierzgoński komtur dzierzgoński Gunther von Arnstein pod nazwą Alde Kirsburg (Stary Kiszpork) w 1312 r. jako wieś czynszową na prawie chełmińskim, na 80 włókach. Sołtys otrzymał 8 włók a cztery przeznaczono na utrzymanie kościoła. Kościół w miejscowości został zbudowany w XIV wieku. W latach późniejszych był przebudowywany. Od 1591 r. mieściła się w Starym Dierzgoniu parafia ewangelicka. Centrum wsi stanowil kościól z plebanią, dwa zajazdy, po I Wojnie Światowej tzw. Kriegerdenkmal czyli pomnik upamiętniający żołnierzy I Wojny Światowej oraz okazały budynek poczty. Już w 1912 roku czczono 600 - letnią rocznicę nadania aktu lokacyjnego wsi.

Mieszkańcy wsi uczcili jej 600-lecie w 1912 r. ustawiając przed kościołem ewagelickim coś na kształt "pomnika" z kamieni. W tym miejscu ustawiono po I Wojnie Światowej tzw. Kriegerdenkmal (pomnik wojenny)

100 lat później, w 2012 roku, ustawiono przed Gminnym Ośrodkiem Kultury taki oto obelisk. Miałem w tym osobisty udział jako ówczesny dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury

Na pocztówce z 1920 r. U góry Gasthaus (zajazd-restauracja) Georga Wensteina. Od lewej z dołu: budynek stacji kolejowej  i Kriegerdenkmal

Pod koniec II Wojny Światowej Rosjanie "rozstrzelali" pomnik wojenny a na jego postumencie nowi mieszkańcy ustawili kapliczkę z figurką Matki Boskiej

Widok współczesny

W miejscowości mieszkała także ludność polska; księgi starostwa w Przezmarku z 1601 r. wymieniają nazwiska: Jan Wira, Bartosz Wircha, Jędrzej Naroga, Szymon Szkolnik, Michał Subnik, Jan Kopacznik, Jerzy Zawiel, Benedykt Rostópka, Jakub Mróz, Stanisław i Marcin Klucznicy.

Droga przez Stary Dzierzgoń. Budynek po lewej stronie to szkoła w latach 1910-1913

Stary Dzierzgoń był siedzibą urzędu leśnego, któremu podlegała Puszcza Pruska. Pod koniec XVIII w. utworzono dwa nadleśnictwa, jedno w Starym Dzierzgoniu, drugie w Siemianach.

Od lewej u góry: budynek willowy (istniejący do dzisiaj, w którym mieściła się lecznica dla zwierząt - obecnie budynek mieszkalny Państwa A. i T. Grążawskich), Zajazd v. F. Bӧrka,  (obecnie Gminny Ośrodek Kultury). Od lewej u dolu: budynek Urzędu Leśnego (Nadleśnictwa) obecnie budynek mieszkalny, Szkoła - budynek nieistniejący. Fotografie z 1910 roku

Dawna Villa, teraz budynek mieszkalny m.in Państwa Arlety i Tomasza Grążawskich i lecznica dla zwierząt - stan obecny

Szkoła w Starym Dzierzgoniu powstała pod koniec XVII wieku. Przed 1945 r. była to szkoła trzyklasowa z trzema nauczycielami. Do szkoły w Starym Dzierzgoniu uczęszczali także uczniowie z Bartnych Łąk i leśnictwa Białe Błoto.

Szkoła. W 1936 r. otwarto nową szkołę, którą w 1945 roku spalili Rosjanie

Droga przez Stary Dzierzgoń w 1912 r. Z lewej strony budynek szkoły, z prawej dom Hansa Lindenau i poczta

Oryginalny podpis na odwrotnej stronie powyższej fotografii

W 1782 r. w miejscowości odnotowano 53 domy („dymy”), w 1817 r. było już 59 domów z 422 mieszkańcami, a w 1858 r. – 74 domy i 674 mieszkańców. W 1831 r. po separacji powstał przysiółek Piaski. W 1919 r. w Starym Dzierzgoniu było 735 mieszkańców.

 

Do 1945 roku, można by rzec, Stary Dzierzgoń "stał" gasthausami czyli zajazdami i restauracjami. Aż dziwne, że w małej wsi było ich tak wiele i wszystkie się utzymywały, chociaż często zmieniały właścicieli.

Zajazd a właściwie gospoda Hermanna Lindenau 1900 - 1907

Ten sam Gasthaus w lewym górnym rogu a w prawym dolnym rogu sala balowa tej gospody w latach 1900 - 1907

Pocztówka z lat 1885 - 1900 z widocznym w lewym górnym rogu zajazdem. Mozna więc domniemywać, że był w tym miejscu już 1885 roku

Fotografia z lat 1910 - 1913 - Gasthaus (gospoda) była wtedy własnością Georga Weinsteina. Widok od ogrodu

Fotografia z 1920 r. Właścicielem był nadal Georg Weinstein

Budynak wprawdzie przetwał II Wojnę Światową, po której spłonął. Był wielokrotnie odbudowywany i przebudowywany. W tym samym miejscu zawsze jednak stał i stoi lokal gastronomiczny oraz sklepy. M.in. istniała tutaj geesowska restauracja "Kasztanowa" a obecnie klub - restauracja "Tango".

 

Innym budynkem, który niezmienne stoi w tym miejscu jest dawny Gasthaus von F. Bӧrka. Do końca II Wojny Światowej pełnił on funkcję typowego zajazdu i mieszkał w nim jego właściciel F. Bӧrk. Wejście do pomieszczeń mieszkalnych znajduje się na lewym szczycie zajazdu. Stojący obok budynek gospodarczy, istniejący do dnia dzisiejszego, służył m.in. jako tymczasowa stajnia dla koni gości zajazdu. Data na szczycie budynku gosporczego wskazuje na rok wybudowania zajazdu i budynku gospodarczego.

 

Pocztówka z lat 1895 - 1900. Na dole z lewej wspomniany wyżej Gasthaus

 

Około 1910 roku

Po II Wojnie Światowej budynek nie został zniszczony ale ówczesne władze diametralnie zmieniły jego przeznaczenie. Mieściła się w nim m.in. świetlica, kino objazdowe, dom kultury. Liczne remonty zmieniały jego wygląd. Dobudowano do niego, z ledwej strony przybudówkę, w której mieściła się siedziba Koła Gospodyń Wiejskich a później kawiarnia. Jednak budynek niezmiennie istnieje do dzisiaj i pelni kulturalne funkcje.

 

Historia powojenna

 

Stary Dzierzgoń zostaje zajęty ok. 20 - 25 stycznia 1945 r. przez wojska II Frontu Białoruskiego. Zniszczenia wojenne we były duże i sięgały 55%-60%, a  mieszkańcy w prawie 100 % uciekli przed Rosjanami bądź zostali przesiedleni tuż po wojnie. Na ich miejsce zaczęła napływać fala osiedleńców w ramach zagospodarowywania tzw. Ziem Odzyskanych. Do Starego Dzierzgonia przybyli repatrianci ze wschodnich kresów II Rzeczpospolitej, osadnicy z Polski centralnej, przesiedleńcy ukraińscy z „Akcji W” oraz” a także osadnicy wojskowi. Tak wspominała pani Stefania Śliwińska, która w 1945 roku wraz z mężem Marcelim obejmowała mieszkanie po właścicielach zajadu „W progu mieszkania mijałam w Niemkę z małym dzieckiem na ręku i ja także niosłam małe dziecko na ręku. Zrobiło mi się nieprzyjemnie”.

Pierwsi urzędnicy w gminie oraz prawdopodobnie milicjanci

Tak na marginesie to pierwszym wójtem w 1945 r. został właśnie Marceli Śliwiński - mąż pani Stefanii, a komendantem milicji Jan Cegiełko.  Już w 1945 roku jeden z pierwszych osadników wojskowych Franciszek Szymborski obejmuje funkcję łowczego gminnego. Jest to pierwszy myśliwy w gminie Stary Dzierzgoń i pierwsza administracja Starego Dzierzgonia po zakończeniu działań wojennych..

 

Wiadomo, że w dawnym budynku zajazdu od razu założono Dom Ludowy i nazwa ta obowiązywała do ok. 1950 - 1953 roku. W budynku dawnego, przedwojennego zajazdu, zaadoptowano połowę pomieszczeń na wiejską świetlicę i bibliotekę gminną. Budynek wybudowany został w 1895 roku. W świetlicy mieściło się m.in. kino objazdowe, które obsługiwali: Tadeusz Pacan i Henryk Brzozowski.


Historia Gminnego Ośrodka Kultury związana jest z historią Gminnej Biblioteki Publicznej, która powstała w tym samym okresie. Gromada Stary Dzierzgoń, otrzymała od ówczesnego Rządu, 500 tomów książek, które stanowiły początek księgozbioru. Trudno nazwać początki działalności kulturalnej jako funkcjonowanie Domu Kultury. Prawdopodobnie z początku była to świetlica wiejska, którą kierował człowiek o nazwisku lub pseudonimie "Hans". Na pewno założył on zespół pieśni i tańca, który wystąpił na Centralnych Dożynkach w Poznaniu, w 1951 r. Do dnia dzisiejszego zachował się w GOK orzeł wykonany z tytoniu i papierosów typu "Górnik" i "Lotnik" oraz tabliczka z napisem "Dar Centralnych Dożynek dla chłopów od robotników Polskiego Przemysłu Tytoniowego - Poznań 1951".

Orzeł z tytoniu i papierosów

Z ustnych przekazów wiadomo jedynie, że w budynku rezydowali ówcześni przewodniczący organizacji młodzieżowych: ZMW, ZSMP, funkcjonował Klub Prasy i Książki "Ruch", była siedziba ZBOWiD. Przez cały czas funkcjonowała biblioteka gminna. Trudno odtworzyć nazwiska osób kierujących świetlicą. Prawdopodobnie nazwa Gminny Ośrodek Kultury zaczęła funkcjonować około 1973-74 roku. Nastąpiła wówczas reforma administracyjna kraju. Zniknęły Gromady, powstały Gminy i ustanowiono inny podział na województwa.

Do tej pory Stary Dzierzgoń wchodził w skład powiatu morąskiego, woj olsztyńskie. Gminny Ośrodek Kultury, bo taka nazwa zaczęła obowiązywać, był kierowany przez: Renatę Grążawską bibliotekarkę, która pełniła także obowiązki dyrektora domu kultury.

Renata Grążawska z domu Śliwińska rozpoczęła pracę w bibliotece 1974 roku i pracowała w niej aż do emerytury

Zresztą Renata Grążawska, będąca od 1976 roku, Kierownikiem Gminnej Biblioteki Publicznej, obowiązki dyrektora GOK pełniła jeszcze kilkukrotnie, pomiędzy powołaniami kolejnych dyrektorów. Byli nimi: Renata Lewandowska, Waleria Borkowska, Stanisław Frydrychowski, Małgorzata Kraft i od 1995 roku Andrzej Czapliński (lata 1995 - 2015). Obecnie funkcję dyrektora pełni Sławomir Buzanowski.

 

Przez dwadzieście lat kierowałem tym Gminnym Ośriodkiem Kultury i tak się zmieniał jego wygląd pod moim kierownictwem. Przez te lata zmieniała się głównie elewacja frontowa budynku ale też wewnętrzne pomieszczenia. Druga część budyku jest mieszkaniem prywatnym, wspomnianej wcześniej Państwa Śliwińskich. Obecnie mieszka ich najmłodszy syn Alfred ŚliwiNski. Ta część, powiedzmy "od lewego szczytu i podwórka" jest nieotynkowana i zachowała swój pierwotny wygląd z czerwonej cegły.

Widok od podwórza - stan obecny

GOK w !995 roku

 Lata 2000 - 2010

Lata 2011 - 2012

Obok Gminnego Centrum Kuluralno-Bibliotecznego (obecna nazwa) budynek gospodarczy z 1895 roku. Obecnie remontowany

We wsi istniał także inny Gasthaus, po którym budynek już nieistnieje albo został tak przebudowany, że dzisiaj nie można go rozpoznać. Był też sklep.

Lata 1900 - 1908

A może to ten budynek zapisany jako meoklasycystyczny dwór w Starym Dzierzgoniu. Został zbudowany pod koniec XIX wieku. Niestety nie znalazłem nigdzie informacji o historii założenia, ani o jego pierwszych właścicielach.Obecnie jest to piętrowa, podpiwniczona budowla z użytkowym poddaszem, wzniesiona na planie prostokąta, nakryta dwuspadowym dachem. W osi elewacji frontowej usytuowano dwuosiowy, piętrowy pseudoryzalit wejściowy, zwieńczony trójkątnym szczytem. Obecnie dwór pełni funkcje mieszkaniowe.

W lewym górnym rogu sklep Gustava Pawlowskiego.

Na starych zdjeciach i pocztówkach umieszczano często budynek zwany obertӧrsterei czyli biuro główne urzędu leśnego albo inaczej biuro nadleśnictwa. Istniało ono przez wieki ponieważ urząd leśny był ważny w gospodarce pruskiej i potem niemieckiej. Nadleśnictwio po II Wojnie Światowej zlikwidowano ale budynek, w formie niewele zmienionej, istnieje do dzisiaj.

Budynek nadleśnictwa w latach międzywojennych

Ważnymi i okazałymi budynkami w dawnym Starym Dzierzgoniu były: poczta, stacja kolejowa,  kościół oraz cmentarz ewangelicki.

Budynek poczty

 Budynek poczty istniał na pewno w 1912 roku ale nie jest znana dokładna data jego budowy. Zniszczony przez Rosjan w 1945 roku

W 1939 r. gmina Stary Dzierzgoń liczyła 254 gospodarstwa domowe i 988 mieszkańców, z których 520 utrzymywało się z rolnictwa i leśnictwa, 221 z pracy w przemyśle i rzemiośle, a 111 z pracy w handlu i komunikacji. W gminie było wówczas piętnaście gospodarstw rolnych i leśnych o powierzchni 0,5 — 5 ha, siedem o powierzchni 5 — 10 ha, 18 o powierzchni 10 — 20 ha, 11 o powierzchni 20 — 100 ha i pięć o powierzchni powyżej 100 ha.

Stacja kolejowa w Starym Dzierzgoniu. Za budynkem stacji - szalet (z prawej)

Na terenie gminy znajdowły sie stacje: Monasterzysko Wlk. (Groß Münsterberg), Wartule - (Fahrentholz) - Stary Dzierzgoń (Alt Christburg) - Folwark (Vorwerk) - Myślice (Miswalde) i wiele innych mniejszych stacyjek, przystanków osobowych, ramp przeładunkowych.

Stacja kolejowa w Myślicach. Lata 1910 - 1920

Stacja kolejowa Myślice posiadała status stacji węzłowej, krzyżowały się tu linie z Malborka przez Dzierzgoń do Małdyt, z Elbląga przez Kwietniewo, Miłomłyna przez Zalewo i Prabut przez Stary Dzierzgoń. Po wojnie odbudowano tylko linię Malbork - Małdyty na której przewozy osobowe zawieszono w 1999 roku, obecnie linia jest zlikwidowana.


Budynak dworca typu barakowego z końca XIX w.  Budynek jest zbudowany z cegły. Ściany zewnętrzne zostały obudowane deskami, jakby „boazerią” charakterystyczną dla wielu dawnych pruskich dworców np. w Dzierzgoniu.

Folwark. Gospoda, szkoła, stacja kolejowa i pomnik wojenny

Stacja kolejowa w Folwarku. Przed budynkiem stacji szalet (z lewej)

Stacja w Starym Dzierzgoniu dla ruchu towarowego została otwarta w dniu 15 sierpnia 1916 roku. Jako całość była przejezdna w latach 1916-1927 i 1944-1945. Obecnie czynna tylko na odcinku Prabuty - Kwidzyn - Nowy Dwór Kwidzyński. Ruchem pociągów, pojazdów pomocniczych, manewrami taboru na stacji kierujował dyżurny ruchu. Cała linia kolejowa to była trasa Myślice - Szlachta. Posłużę się jej opisem znalezionym w internecie Pana Pawła Różytńskiego:

 

"Licząca ponad 122 km linia kolejowa Szlachta - Myślice powstawała etapami w latach 1902-1916 w okresie bardzo dynamicznego rozwoju sieci kolejowej w ówczesnym zaborze pruskim. Istotnym impulsem był tutaj nie tylko intensywny rozwój gospodarczy zacofanych dotychczas wobec reszty Prus terenów. Ważnym powodem tworzenia infrastruktury były także aspiracje imperialne i związane z nimi plany poszerzania państwa w kierunku wschodnim oraz ostatecznie spowodowana tym I Wojna Światowa.


Prowadzenie działań wojennych w dużej odległości od głównych ośrodków przemysłowych ówczesnych Prus oraz ograniczona przepustowość głównej linii kolejowej łączącej Berlin z Prusami Wschodnimi (tzw. Ostbahn - przez Chojnice, Starogard, Tczew, mosty tczewskie, Braniewo do Królewca) wymagało zapewnienia możliwie dużych możliwości komunikacyjnych na kierunku zachód-wschód.


Na terenie gminy Stary Dzierzgoń linia przechodziła przez stacje Wartule, Stary Dzierzgoń, Folwark. Końcem linii była stacja węzłowa, gdzie miała ona połączenie z innymi liniami kolejowymi przebiegającymi przez teren dzisiejszej gminy Stary Dzierzgoń - do Elbląga, Malborka, Miłomłyna i Małdyt.


To, co było głównym powodem rozwoju tego szlaku na początku XX wieku, przyczyniło się do jego marginalizacji po przegranej przez Prusy I Wojnie Światowej. Linia Myślice - Szlachta została przecięta przez przyznany Polsce w Wersalu tzw. Korytarz Gdański. Tym samym ruch pomiędzy obiema częściami ówczesnego państwa niemieckiego nie był już tak intensywny i do jego obsługi w zupełności wystarczał główny szlak kolejowy do Królewca przez Chojnice i Tczew.


Doszło nawet do tego, że przyznany Polsce w całości (mimo, że granica między Polską i Prusami przebiegała przez środek Wisły) most kolejowo-drogowy w Opaleniu był wykorzystywany w tak niewielkim zakresie, że został rozebrany i przeniesiony w latach 20. XX wieku w części do Torunia, a w części do Konina. Dzisiaj po moście zostały tylko ruiny przyczółków i wystające z rzeki filary. Szerszą historię tej przeprawy można znaleźć tutaj i tutaj.

 

Szlak na krótko odzyskał znaczenie w okresie tuż po II Wojnie Światowej, gdy w wyniku zniszczeń wojennych brak było wydajnych połączeń Wybrzeża Gdańskiego z Warszawą. Wtedy zbudowano prowizoryczny drewniany most kolejowy w miejscu dawnej przeprawy w Opaleniu. Most ten jednak utrzymał się tylko jedną zimę i w 1947 przeprawa kolejowa przez Wisłę na wysokości Kwidzyna przestała już ostatecznie istnieć.

 

Okres tuż po II Wojnie Światowej przyniósł także uszczuplenie linii kolejowej w postaci rozbiórki przez Armię Czerwoną szlaku na odcinku Prabuty - Myślice, czyli na odcinku, który w części leżał właśnie na terenie dzisiejszej gminy Stary Dzierzgoń. Szyny zostały przez naszego wschodniego sojusznika wywiezione w głąb ZSRR jako łupy wojenne i tak zakończyło się bezpośrednie połączenie Myślic z Prabutami.

 

Pozostałe odcinki linii Myślice - Szlachta były utrzymywane dla potrzeb lokalnego ruchu pasażerskiego i towarowego jeszcze do początku lat 90. XX wieku. Wejście gospodarki rynkowej do komunikacji kolejowej spowodowało jednak wygaszanie stopniowo kolejnych odcinków poprzez zamykanie połączeń pasażerskich. Połączenia towarowe także zamykano wraz z likwidacją kolejnych zakładów położonych w obszarze oddziaływania linii. Likwidację tego odcinka przypieczętowała także budowa autostrady A1, która trwale przecięła szlak kolejowy pomiędzy stacjami Stara Jania i Kopytkowo.

 

Dzisiaj, tak jak w przypadku większości linii powstałych pod koniec XIX i na początku XX wieku na Pomorzu, Powiślu, Warmii i Mazurach, można śmiało powiedzieć, że jest to już linia historyczna. W 2014 roku, z tego powstałego ponad 100 lat temu szlaku kolejowego przebiegającego ze Szlachty przez Skórcz, Kopytkowo, Smętowo Graniczne, Opalanie, Kwidzyn, Prabuty, Stary Dzierzgoń do Myślic, funkcjonuje tylko niewielki jego odcinek (20 km) - mianowicie pomiędzy Prabutami i Kwidzynem odbywa się jeszcze niewielki ruch towarowy na potrzeby zakładów celulozowych w Kwidzynie.


Na pozostałych odcinkach linii zachowały się jednak pozostałości po kolejowej przeszłości. Resztki szyn i podkładów, nasypy, dawne dworce i budynki kolejowe przerobione na budynki mieszkalne, obiekty inżynieryjne i techniczne związane z dawnym szlakiem mogą być ciekawą inspiracją do spacerów".

 

Pociągi parowe z wagonami II i III klasy kursowały tutaj z prędkością nieprzekraczającą 50 km na godzinę. Za przejazd jednego kilometra trzeba było zapłacić cztery fenigi. W składach wagonów znajdował się jeden specjalny wagon, który miał ławy wzdłuż ścian, a pośrodku znajdowało się puste miejsce, gdzie mieszkańcy wsi jadący na rynek do miasta, stawiali swoje kosze i paczki.

Przedwojenny bilet kolejowy ze Starego Dzierzgonia do Iławy przez Susz

W pierwszych latach powojennych wiele linii kolejowych w dawnych Prusach Wschodnich rozebrali Rosjanie, realizując w ten sposób sprawę reparacji wojennych. Tak stało się z torami stacji w Starym Dzierzgoniu, Folwarku, Myślicach, Wartulach. O dziwo ocalały budynki stacyjne i toalety w Starym Dzierzgfoniu oraz Folwarku. Po Wartulach pozostał tylko samotny wiadukt tonący w roślinności. W budynku stacyjnym w Starym Dzierzgoniu jest obecnie przychodnia lekarska a w Folwarku mieszkanie prywatne.

Dawna stacja kolejowa. Obecnie przychodnia lekarska w Starym Dzierzgoniu

Dawny szalet stacyjny

Folwark. Dawny budynek stacji obecnie budynek mieszkalny

Budynki towarzyszące stacji w Folwarku. Dawny szalet i budynek gospodarczy

Wiadukt do nikąd w Wartulach

Kościół ewangelicki w Starym Dzierzgoniu

Najstarsza wzmianka o tej miejscowości (Stary Dzierzgoń) pochodzi z 1239 roku. Jej lokacja nastąpiła 14 kwietnia 1312 r. z rąk komtura Gtintera Arnsteina z Dzierzgonia. Wtedy też parafii nadano pięć włók ziemi i dziesięciną z 67 włók. Odbudowę pierwszego kościoła parafialnego koło Starego Dzierzgonia zarządził dzierzgoński traktat pokojowy z Prusami  z 7 lutego 1249 roku. Najprawdopodobniej kościół ten służył parafii przez około sto lat, ponieważ w latach 1350-1360 wybudowano drugi kościół (gotycki), którego strona północna nie posiadała okien. Komtur dzierzgoński Konrad von Bruiningsheim przed 19 listopada 1355 r. nadając wsi dobra, sześć włók przyznał kościołowi, co potwierdził jego następca Werner von Rumdorf dnia 19 grudnia 1355 r. W I połowie XVI w. parafia była nie obsadzona. Wizytator w 1543 r. stwierdził, że do parafii należało pięć wsi, a proboszcz tutejszy obsługiwał również teren parafii w Starym Mieście. W II połowie XVI stulecia działał zbiór protestancki, ale już w 1591 r. złożono z urzędu tutejszego proboszcza ewangelickiego. Kościół, plebania i zabudowania proboszczowskie stały przy drodze tylnej wsi. Ze względu na to, że mieszkała tutaj znaczna liczba ludności  polskiej, w XVII-XVllI w. nabożeństwa odprawiano po polsku. W tym też czasie, na początku XVII w., powstała we wsi pierwsza szkoła elementarna. W 1818 r. źródła potwierdziły istnienie parafii ewangelickiej.

Kościół w latach 1920 - 1930

Wnętrze kościoła ewangelickiego około 1935 toku

Figurka "Anioła chrztu" z 1709 r.

Ambona ołtarzowa  w kościele ewangelickim w Starym Dzierzgoniu zbudowana w 1709 r. Fotografia z 1904 roku

Kościół został podpalony przez Rosjan w 1945 roku. Nowi osadnicy opowiadali, że jak przyjechali do Starego Dzierzgonia latach 50 - tych ubiegłego wieku to stały tylko mury a w środku kościoła rosły samosiejki drzew. Mieszkańcy jednak odbudowali świątynię. Fragment wspomnień z kroniki Ochotniczej Straży Pożarnej w Starym Dzierzgoniu pisanej przez nieżyjącego już Stanisława Własa (pisownia oryginalna)

„Strażacy brali czynny udział w odbudowie kościoła i szkoły. Oba  te budynki  były spalone w czasie wojny. W odbudowie brali udział wszyscy mieszkańcy  szczególnie w odgruzowaniu, zwożeniu tych potrzebnych materiałów cegły, drzewa itp. Strażacy i mężczyźni w Lepszej kondycji dokonali przecieru drzewa na kościół w tartaku w Suszu. Ksiądz Julian Molenda uzyskał zezwolenie przetarcia w nocy po zakończeniu normalnej pracy robotników. Wtedy przystępowaliśmy na zmianę. Było to kilka nocy, liczby nie pamiętam. Sam byłem dwukrotnie. Obsługa techniczna była zapewniona przez dyrektora tartaku. My dostarczaliśmy kloce na gater i odwozili przetarte belki i deski. Drzewo do Susza i z powrotem do Starego Dzierzgoniu dowożone było końmi. Innego transportu nie było. Nadmieniam, że aprowizacji dokonywał w czasie tej nocnej pracy w tartaku ksiądz. Kupował chleb, bułki, wędlinę i to przywoził do dyżurki a kto poczuł że głodny, to się posilał. Bez tego trudno byłoby całą noc pracować”. (….) Na odbudowę kościoła strażacy zorganizowali 7 lipca 1957 r. loterię fantową i zysk z niej 4451,30 zł został wpłacony Komitet odbudowy kościoła. Co można było za tę sumę kupić wtedy? Krowę albo 60 litrów wódki”.

Oryginalne fragenty wspomnianej wyżej kroniki

Odbudowana szkoła w 1952 r.

Odbudowany kościół w 1957 r.

 

Dowód wpłaty z loterii na odbudowę kościoła

Kościół około 1965 roku

Tablica upamiętniająca ks. Jana Molendę

Kościół przywrócono katolikom i po jego odbudowie, 8 grudnia 1958 r., poświęcono. Parafię katolicką reerygowano 1 sierpnia 1957 roku. 

Kosciół Wniebowstapienia Pańskiego wStarym Dzierzgoniu z plebanią, która nie uległa zniszczeniom wojennym

 

Ściana frontowa plebanii, w której po wojnie była szkoła

Przedwojenny, pochodzący z 1936 roku budynek szkoły w Starym Dzierzgoniu został spalony. Niewielka liczba dzieci w wieku szkolnym spowodowała, ze zajęcia szkolne prowadzone były w pomieszczeniu wynajętym z prywatnego mieszkania Henryka Śliweckiego. Zajęcia prowadziła Filomena Kowalska. W początkowym okresie wielu nauczycieli nie posiadało żadnych kwalifikacji pedagogicznych.

 

9 września 1946 roku odbyło się otwarcie szkoły w budynku byłej plebanii ewangelickiej. Kierownikiem szkoły został Pan Andrzej Bucholski, który pracował wraz ze swoją żoną Zofią. Powstały następujące klasy: I, II, IIIIV. Młodzież szkolna – 67 osób - uczęszczała do tej szkoły z następujących gromad: Stary Dzierzgoń, Mortąg, Gieryki (Górki), Matule, Piaski, Dębiny (Wartule), Bukowo. Warto podkreślić fakt, że mieszkańcy Starego Dzierzgonia ofiarnie pomagali w organizowaniu placówki oświatowej. Celem zorganizowania izb lekcyjnych, ze strychów okolicznych domów znoszono ławki. Pomalowane na czarny kolor drzwi stanowiły tablice. Dotkliwie odczuwano brak podręczników i pomocy naukowych.

Publiczna Szkoła Powszechna na plebanii

Nauka do 1952 r. odbywała się na plebanii. Powyższy fakt nie budził entuzjazmu ze strony ówczesnych władz oświatowych i politycznych. We wrześniu 1952 roku  rozpoczęcie nowego roku szkolnego odbyło się w odbudowanym, przedwojennym budynku szkolnym. Do użytku szkolnego oddano 4 sale lekcyjne, korytarz, gabinet dyrektora i pokój nauczycielski. Resztę pomieszczeń przydzielono jako mieszkania służbowe dla 6 osób grona nauczycielskiego. Szkołę umeblowano, zakupując nowe ławki i wyposażenie.

Odbudowana szkoła w latach1953 - 1957

Mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Starym Dzierzgoniem a osadą leśną Białe Błoto usytuowany jest stary i mocna zaniedbany cmentarz ewangelicki. Niektóre nagrobki zachowały się do dnia dzisiejszego.

Kwatera rodziny Bӧttcher. Zachowane cztery nagrobki w ogrodzeniu i dwie czytelne tabliczki

Napis brzmi: "Tu spoczywa właściciel ziemski"

Friedrich Bӧttcher ur. 6 lipca 1805 r., zm. 8 lutego 1883 r.

"Tu spoczywa właściciel ziemski"

Julius Bӧttcher. ur. 27 sierpnia 1853 r., zm. 18 lutego 1936 r.

"Tu spoczywa mój drogi mąż i nasz dobry ojciec"

Eugen Jordan

1889 - 1940

"Godzina śmierci wybiła zbyt wcześnie"

"Tu spoczywa teściowa i babcia"

Ottile Schulz

1884 - 1939

Daty urodzin i zgonu wskazują, że pochowano tu dziecko

Jeden z nielicznych nagrobków wskazujący, że ktoś go odwiedza

Gertud Ziehm z domu Dȍrksen

Obok znajduje się założony w1945 roku cmentarz parafialny (katolicki). Cmentaz ewangelicki jest zaniedbany, chociaż ostatnio wycięto na nim zakrzaczenia i drzewa. Czyżby uczyniły to obecne władze Starego Dzierzgonia?

 

Do gminy wiejskiej Stary Dzierzgoń, należało do 1945 roku, 15 sołectw z urzędem sołtysa oraz 27 innych miejscowości bez tego urzędu. Gmina w tym okresie "stała" gospodarką leśną. Świadczy o tym duża ilość leśniczówek na terenie gminy.


1. Bucznik (niem. Buchwalde)


Wieś szkatułowa założona w 1703 r., na terenach leśnych dawnej Puszczy Pruskiej. Andrzej Grzegorzewski (Gregorowsky) z Gorynia w powiecie iławskim - zasadźca - otrzymał około 17 włok nieużytków leśnych na prawie chełmińskim, w celu założenia wsi czynszowej. Osiedliło się tu 14 chłopów, którzy otrzymali po 5-6 włók. W tym czasie uprawiano tu grykę, żyto, jęczmień i owies. W 1782 r. we wsi było 26 domów ("dymów"), w 1858 45 domów z 301 mieszkańcami. W tym czasie do wsi należało 20 włók. W roku 1905 wieś liczyła 69 gospodarstw domowych oraz 196 mieszkańców.

Pozostałości po pomniku wojennym - denkmalu

Pan  Kazimierz Duchniewicz, który urodził się i mieszkał w Buczniku pamięta, że na pomniku wojennym była jeszcze tablica z nazwiskami mieszkańców Bucznika, którzy polegli w I Wojnie Światowej.

Jeden ze starych budynków w Buczniku

W 1939 r. było we wsi 75 gospodarstw domowych i 252 mieszkańców. Jednoklasowa szkoła powstała nie później niż w pierwszej połowie XVIII w. Istniała do 1945 r. W pobliżu wsi położone jest jezioro Gębin. Kolonia - Mały Bucznik (Abbau Buchwalde) - w 1905 licząca 13 mieszkańców.


2. Folwark (niem. Vorwerk)

 

Dwór w Nowym Folwarku

Wieś wzmiankowana w dokumentach z około roku 1400, jako wieś pruska na 29 włókach. Pierwotna nazwa Voyts Vorwerk. W 1782 r. we wsi odnotowano 39 domów (dymów), natomiast w 1858 w 35 gospodarstwach domowych było 336 mieszkańców. W latach 1937-1939 było 459 mieszkańców. Wieś posiada kolonię Nowy Folwark (niem. Neu Vorwerk)  do 1945 roku ze stacją kolejową i dworem.


3. Górki (niem. Görken) - (ok. 1820 również "Görcken")

 

Szkoła podstawowa w Górkach 1900 - 1910 r.

Szkoła podstawowa w Górkach w 1920 roku, chociaż inne źródła internetowe podają, że jest to szkoła w Monasterzysku Wielkim. Jaka jest prawda, nie wiem

Wieś wzmiankowana w dokumentach z roku 1294, jako wieś pruska na 7 włókach. Pierwotna nazwa Grabisto najprawdopodobniej wywodzi się od imienia Prusa - Grabista. W roku 1782 we wsi odnotowano 16 domów (dymów), natomiast w 1858 w 10 gospodarstwach domowych było 110 mieszkańców. W latach 1937-39 było 142 mieszkańców.


4. Kornele (niem. Kornellen)


Wieś wzmiankowana w dokumentach z XV w, jako wieś czynszowa na 17 włókach. W roku 1782 we wsi odnotowano 15 domów (dymów), natomiast w 1858 w 6 gospodarstwach domowych było 95 mieszkańców. W latach 1937-39 było 214 mieszkańców.


5. Lipiec (Lippitz)

 

Dwór w Lipcu

Wieś wzmiankowana w dokumentach z roku 1249, jako wieś pruska na 23 włókach. Pierwotna nazwa wsi to Lyopiz. W  1782 roku we wsi odnotowano 12 domów (dymów), natomiast w 1858 r. w 6 gospodarstwach domowych było 97 mieszkańców. W latach 1937-39 było 108 mieszkańców.


6. Lubochowo (niem. Liebwalde)


 Wieś Lubochowo została utworzona 1299 r. jako wieś czynszowa lokowana na 80 włókach ziemi przez ówczesnego komtura dzierzgońskiego  Henryka von Zuckschwerta. Parafia została ustanowiona przez kolejnego komtura Aleksandra Kronie 11 stycznia 1342 roku. W tym samym roku odnowiono lokalizację wsi na prawie chełmińskim. W dokumencie lokacyjnym sołtysowi wyznaczono 10 włók, na utrzymanie kościoła przeznaczono zaś cztery włóki. Pozostałe grunty obciążone zostały daniną w wysokości trzech i pół wiardunku ( średniowieczna jednostka miary ) i pięciu kur od włóki rocznie oraz dziesięciną dla proboszcza. Sołtys miał prawo założenia karczmy, piekarni i rzeźni, za osobną opłatą. Kościół zbudowano z cegły i kamienia w latach 1350-1375 jeszcze w czasach państwa zakonnego. Późniejsze dokumenty odnotowały dwie karczmy we wsi. Około 1400 roku oprócz Niemców we wsi mieszkali Prusowie. Później zaczęli osiedlać się Polacy. Po wojnie z krzyżakami w 1410 r. we wsi pozostawało 37 włók pustych. Wśród nowych osadników, wymienionych w księgach starostwa przez marskiego  byli: Janko, Adrian Rodal, Andrzej Broda, Jan Koniecki.

Zajazd i szkoła

Szkoła we wsi powstała prawdopodobnie już w XV w. W 1543 roku parafia obejmowała swoim zasięgiem 19 wsi wraz z Przezmarkiem. Ze względu na to, że mieszkał tutaj znaczna liczba ludności polskiej od 1671 roku odprawiano msze w języku polskim. Proboszczowie z lat 1671-1798 pochodzili z Mazur.


W 1782 r. we wsi były 43 domy, w 1818 r. w 45 gospodarstwach domowych mieszkały 383 osoby. W roku 1858 było już 85 domów i 809 osób. W tym czasie do dworu należało 6 "dymów", 111 osób i 21 włók ziemi. W 1939 r. wieś Lubochowo liczyła 156 gospodarstw domowych z 591 mieszkańcami. 436 osób utrzymywało się z pracy w rolnictwie lub leśnictwie, 55 - z pracy w przemyśle i rzemiośle, 14 z pracy w handlu. W wsi było w tamtym czasie 12 gospodarstw o powierzchni mieszczącej się w przedziale 0,5-5 ha, 7 o powierzchni 5-10 ha, kolejnych siedem o powierzchni 10-20 ha i 15 o areale w przedziałach 20-100 ha. Jedno gospodarstwo miało powierzchnię przekraczająca 100 ha. Przed 1945 była tu dwuklasowa szkoła z dwoma nauczycielami. W 1818 roku powołano parafię ewangelicką z filią w Przezmarku. W 1945 roku kościół przejęli katolicy. W okresie powojennym w latach 1945 - 46 miejscowość nosiła nazwę Lubnowo. Następnie nazwę zmieniono na Lubochowo.

Pocztówka z 1900 roku

Wieś czynszowa lokowana na 80 włókach w roku 1299, pod nazwą Lybenwalt. Lokacja wsi odnowiona w 1342 r., na prawie chełmińskim. W dokumencie lokacyjnym sołtysowi wyznaczono 10 włók, na utrzymanie kościoła przeznaczono cztery włóki. Pozostałe obciążone zostały daniną w wysokości trzech i pół wiardunku i pięciu kur od włóki rocznie oraz dziesięciną dla proboszcza. Sołtys miał prawo założenia karczmy, piekarni i rzeźni, za osobną opłatą. Późniejsze dokumenty odnotowały dwie karczmy we wsi. Około 1400 roku oprócz Niemców we wsi mieszkali Prusowie. Później zaczęli osiedlać się Polacy. Po wojnie 1410 r. we wsi pozostawało 37 włók pustych. Wśród nowych osadników, wymienionych w księgach starostwa przezmaskiego, wymienieni byli: Janko, Adrian Rodal, Andrzej Broda, Jan Koniecki.

Kościół zbudowano jeszcze w czasach państwa zakonnego. W wieku XVII i XVIII odbywały się ty nabożeństwa w języku polskim. Proboszczowie z lat 1671-1798 pochodzili z Mazur. Szkoła we wsi powstała prawdopodobnie już w XV w. Przed 1945 była to dwuklasowa szkoła z dwoma nauczycielami.


W 1782 r. we wsi były 43 domy, w 1818 r. w 45 gospodarstwa domowych mieszkały 383 osoby. W 1858 roku było już 85 domów i 809 osób. W tym czasie do dworu należało 6 "dymów", 111 osób i 21 włók ziemi. W 1939 r. gmina Lubochowo liczyła 156 gospodarstw domowych z 591 mieszkańcami. 436 osób utrzymywało się z pracy w rolnictwie lub leśnictwie, 55 - z pracy w przemyśle i rzemiośle, 14 z pracy w handlu. W gminie było w tamtym czasie 12 gospodarstw o powierzchni mieszczącej się w przedziale 0,5-5 ha, 7 o powierzchni 5-10 ha, kolejnych siedem o powierzchni 10-20 ha i 15 o areale w przedziałach 20-100 ha. Jedno gospodarstwo miało powierzchnię przekraczająca 100 ha.


Krzywa Góra (niem. Schiefer Berg) – góra o wysokości 112 m n.p.m., znajdująca się na południowy zachód od wsi Lubochowo. Wysoka (niem. Hoher Berg) – góra położona między wsiami Lubochowo i Folwark.

Chata podcieniowa - 1904 r.

Dwór 1930 - 1935

Według rejestru zabytków NID  na listę zabytków wpisane są: - kościół pw. śś. Piotra i Pawła i chata podcieniowa. Kościół gotycki z wysoką i krótką nawą, wieża nakryta hełmem ostrosłupowym, jej ściany mają 1,6 m grubości. W wyposażeniu barokowy ołtarz. We wsi znajduje się też kompleks podworski: XIX-wieczny zrujnowany dwór, folwark, całość otoczona parkiem.

 

7. Matule (niem, Mothalen)

 

 

Matule lata 1920 - 1935

Orka ciągnikiem Lanz Buldok w Matulach - 1935 rok

Wieś wzmiankowana w dokumentach z roku 1321, jako wieś pruska na 32 włókach. Pierwotna nazwa wsi Matulen wywodzi się z języka pruskiego. W roku 1782 we wsi odnotowano 8 domów (dymów), natomiast w 1858 w 8 gospodarstwach domowych było 128 mieszkańców. W latach 1937-39 było 192 mieszkańców.  W latach 1945-46 miejscowość nosiła nazwę Milewo.


8. Milikowo (niem. Heinrichsdorf)

 

Pomnik wojenny w Milikowie

Denkmal czyli pomnik wojenny w Milikowie upamiętniający ofiary I Wojny Światowej o dziwo dotrwał do czasów dzisiejszech. Kiedyś ustawiany prawie w każdej niemieckiej wsi był "namiętnym" celem sowieckich żołnierzy a potem miejscowej ludności (osadników). Ocalał ponieważ nie był pierwotnie ustawiony w centum wsi ale w pobliżu bocznej drogi wiodącej z Milikowa do Lubochowa.

Polegli mieszkańcy Milikowa

Hermann Saretzki, † 25.12.1914
Bruno Schwarz, verm. 191?
Karl Balzer, † 6.9.1917
Emil Kirsch, † 22.9.1917
Hermann Koppisch, † 16.10.1918
Paul Kirsch, † 29.11.1918

„BOHATEROWIE ZGINELI • ZA OJCZYZNĘ • W WOJNACH ŚWIATOWYCH • 1914-1918”.

Miejsce, oznaczone na starych mapach jako cmentarz wojenny, kryje destrukt ciekawego denkmala w formie wysokiego cokołu-kolumny, na której znajduje się figura rycerza, obecnie bez głowy i ręki. Stan pomnika wskazuje na to, że został intensywnie przeszukany na okoliczność ewentualnych skarbów w nim ukrytych. Zachowała się natomiast tablica z nazwiskami poległych żołnierzy, pochodzących z tej miejscowości. Chyba nadszedł czas, żeby takie miejsca otoczyć jakąś troską.

Wieś Milikowo wzmiankowana w dokumentach z 1301 i 1311 roku pod nazwą Heynrichesdorph, jako wieś czynszowa na 46 włókach. W 1782 roku we wsi odnotowano 34 domy (dymy), natomiast w 1858 w 36 gospodarstwach domowych było 291 mieszkańców. W latach 1937–1939 było 295 mieszkańców.


9. Mortąg (niem. Mortung)

 
Wieś wzmiankowana w dokumentach z roku 1312, jako folwark krzyżacki na 10 włókach (dawniej wieś pruska). Pierwotna nazwa brzmiała Mortec. W roku 1782 we wsi odnotowano 31 domów (dymów), natomiast w 1858 w 33 gospodarstwach domowych było 274 mieszkańców. W latach 1937-39 było 292 mieszkańców. Mortąskie Łąki (niem. Mortung See) – dawniej jezioro na Pojezierzu Iławskim, od połowy XX w. podmokłe łąki.

Mortąg 1925 - 1935

Budynek Nadleśnictwa, które istniało w Mortągu już w okresie międzwojennym i po II Wojnie Światowej. Budynak istnieje, w prawie niezmienionej formie, do dziś. Obecnie pełni funkcje mieszkalne. Pierwotnie wzłuż drogi przez Mortąg ustawino białe, wapienne kamienie. Dzisiaj nie ma po nich śladu. Jako ciekawostkę podam, że w tym budynku rezydował jako nadleśniczy nasz myśliwy śp. Jan Skabara. Informację podaję za byłym mieszkańcem sąsiedniej miejscowości Bucznik i dzisiejszym moim sąsiadem Panem Kazimierzem Duchniewiczem.

Mortąg denkmal - 1925 - 1935

Podczas I Wojny Światowej Cesarstwo Niemieckie powoływało, z każdej wioski, jej mieszkańców, którzy potem ginęli na froncie. Po wojnie niemak w każdej wsi stawiano pomniki wojenne (niem. denkmall), ażeby upamiętnić poległych żołnierzy. Ze wsi Mortąg zginęło trzynaście osób:


Friedrich Schilling
Erich Lamke
Otto Lamke
Eugen Besemann
Ernst Sommerfeld
Otto Tempel
Oskar Pukowski
August Schurr
Karl Kroll
Eduard Kutzki
Hermann Kutzki
Wilhelm Schmidt
Heinrich Hinz


W 1925 roku społeczeństwo Mortąga ufundowało pomnik (denkmal) upamiętniający poległych żołnierzy. Uroczystość odsłonięcia pomnika odbyła się przy udziale wojskowego pocztu sztandarowego z Malborka. Pomnik stał jeszcze po II Wojnie Światowej na zakręcie do nowej leśniczówki. W latach powojennych mieszkańcy Mortąga postawili w tym miejscu drewniany krzyż. Do dzisiaj zachował się tylko murowany postument pomnika wojennego, tuż za postawionym krzyżem.

Pozostałości po pomniku wojennym wskazał mi wspomniany wyżej Kazimierz Duchniewicz

Drewniany krzyż ustawiony przed dawnym denkmalem

Wczesniejszy Mortąg (niem.  Mortung) był dużą wsią, w której funkcjonował zajazd, była szkoła, budynki pracowników leśnych i rolników.

Mortąg, gasthaus Ehrig(zajazd). Lata 1925 - 1935. Za zajazdem, jako integralna część budynku, była piękna sala balowa (Baal sal)

Własciwie domy mieszkalne we wsi nie uległy zniszczeniom wojennym i przetrwały do dnia dzisiejszego w niezmienionej formie, zbudowane z czerwonej cegły tak i przetrwał dawny zajazd z salą balową. Po wojnie był w nim np. sklep. Dzisiaj niestety jest ruiną, podobnie jak sala balowa.

Z prawej strony widoczna sala balowa

Sala balowa dawnego zajazdu

Budynek dawnej  szkoły pełni dzisiaj funkcje mieszkalne. Pierwotnie były w nim duże, iękne ray okienne. Nowy właściciel budynku jedno z nich pięknie odrestaurował i dzisiaj jest lustrem w pokoju.

Domy z czerwonej cegły dominują w Mortągu

Jeden ze starych, drewnianych  domów w Mortągu zyskał "nowe życie". Zmienił on właściciela, który pieczołowicie przywrócił mu pierwotny blask i wygląd. Jest to jeden z niewielu budynków, który był i jest w całości z drewna.

Przed remontem

W latach 1383-1407 administratorem krzyżackim (tzw. prokuratorem, niem. Pfleger) był w Morteg - prawdopobnie dzisiejszy Mortąg, Urlich von Jungingen - od 1407 r. wielki mistrz zakonu krzyżackiego. Poległ w bitwie pod Grunwaldem 15 lipca 1410 r. W 1410 r. mistrzem rybackim w Mortągu był rycerz zakonny Simon Czobbe. Niedaleko wsi znajdowało się jezioro Mortąskie Łąki.  Była to wieś, właściwie od zawsze związana, z gospodarką leśną. Do teraz istnieje tutaj leśnictwo z budynkiem leśniczówki. We wsi nie było kościoła ani kaplicy.. Nic nie wiadomo o cmentarzu. Prawdipodobnie wierni uczęszczali do kościoła w pobliskim Starym Dzierzgoniu i tam byli chowani.


10. Myślice (niem. Miswalde)

 

Nazwa wsi wywodzi się od imienia Prusa Meysola. Na południe od wsi istniało pruskie grodzisko z okresu rzymskiego lub z okresu wczesnego średniowiecza. Wieś lokowana na prawie chełmińskim w 1316 r., przez komtura dzierzgońskiego Luthera z Brunszwiku, który nadał Piotrowi z pobliskiego Latkowa 56 włók, celem założenia wsi Meysilswalt. Osadnicy otrzymali 6 lat wolnizny, po których mieli płacić daninę w wysokości - grzywna od włoki rocznie. Wspomniany Piotr z Latkowa jako zasadźca i sołtys otrzymał oprócz dziesiątej części z włók przeznaczonych dla wsi, także prawo prowadzenia karczmy oraz dwóch sklepów z chlebem i mięsem. Dla przyszłego kościoła przeznaczono dwie włoki (na utrzymanie plebana). Kościół zbudowano jeszcze w okresie państwa zakonnego. W XVII i XVIII w. odbywały się polskie nabożeństwa.

Lata 1910 - 1915

Kościół w Myślicach

Około roku 1400 we wsi istniał młyn wodny i kuźnia hutnicza (ale należały do wójtostwa w Przezmarku). Hutę po wyczerpaniu surowców zlikwidowano na początku XVI w. W księgach starostwa w Przezmarku w 1601 r. z Myślic wymieniani są m.in. mieszkańcy: Piotr Mazgaj, Balcer Gruba, Balcer Łajda. W roku 1782 we wsi było 32 "dymy" (domy, gospodarstwa domowe), w 1818 było już 49 dymów i 330 mieszkańców, w 1858 72 gospodarstwa domowe z 667 mieszkańcami. W 1939 r. wieś liczyła 194 gospodarstwa domowe z 735 mieszkańcami. W okresie panowania Krzyżaków powstała najstarsza budowla Myślic czyli kościół. Wybudowano go w połowie XIV wieku, a pierwsza wzmianka o proboszczu z Myślic pochodzi z 1399 roku. Był nim Andris Swoger.

Dom podcieniowy w Myślicach

Dzięki przywilejom prawa chełmińskiego i korzystnemu usytuowaniu Myślice rozwijały się bardzo szybko. W 1400 roku funkcjonował stojący do dziś młyn i kuźnia hutnicza wytwarzająca żelazo z rud darniowych a zamknięta na początku XVI wieku po wyczerpaniu surowca.

W XVI stuleciu powstała przy plebani pierwsza szkoła, której nauczyciele musieli znać język polski i niemiecki. Pomimo położenia z dala od głównych teatrów wojny nie ominęły naszych terenów od początku tworzenia nowej cywilizacji na terenach zamieszkanych pierwotnie przez plemiona pruskie. Pobliski Przezmark, który był administracyjnie nadrzędną miejscowością zajmowany był dwukrotnie przez Krzyżaków i dopiero po stłumieniu II powstania pruskiego stał się stałą siedzibą Krzyżaków. Po bitwie grunwaldzkiej i w 1454 roku zdobyty przez wojska króla Władysława Jagiełły . W czasie pierwszej wojny szwedzkiej zamek zajęły wojska króla Gustawa Adolfa.


W 1525 r. w czasie reformacji w Myślicach powstała szkoła przykościelna. W roku 1588 młyn miał zapewniony dostatek wody, był modernizowany, przewidywano także ewentualną budowę tartaku. Wojna trzydziestoletnia (1618-1648 ) nie wyrządziła wielu szkód, ale wojska musiały być utrzymywane przez ludność, a szkody z tego tytułu wynosiły 1.289.893 talarów. Po wojnach szwedzkich w latach 1700-1721 przyszła dżuma. W latach 1709-1711 umarło bardzo wielu ludzi. Przy drodze z Myślic do Pronia znajdowało się pole zadżumionych - obóz i cmentarz dla ludzi chorych miejsce nazywane do 1945 r. „Pestfriedhof”.  Pomimo burzliwych czasów Myślice jak na wieś rozwijały się szybko.
•    w roku 1761 było 37 domów,
•    w 1782?38 domów,
•    w 1790 powstają plany rozbudowy kościoła w Myślicach,
•    1794 - zainstalowano za kwotę 100 guldenów nowe organy kościelne.
•    początek XIX wieku - pierwsza poczta w Myślicach .
•    rok 1807 to kolejny przemarsz wojsk tym razem Napoleońskich i spowodowane tym dolegliwości wojenne kontrybucje i inkwizycje.
•    w 1818 roku mieszkańców Myślic było już 330 i 49 domów
•    w 1848 roku 73 domy i 705 mieszkańców, w tym 700 ewangelików, 1 katolik i 4 Żydów .
•    1858 rok - 72 domy i 667 mieszkańców .
W 1861 roku przeprowadzono klasyfikację gruntów. Było wtedy 128 gospodarstw rolnych i 582 mieszkańców. Rok 1870 wprowadza Myślice w wielki świat, kosztem 30 tysięcy talarów za 1 milę zbudowano kolej. Szyny prowadziły do Olsztyna przez Morąg. Rok 1874 łączy się z poważnym remontem naszego ponad 500 letniego wtedy kościoła. W trakcie remontu dachu odkryto w gałce wieży nieuszkodzone dokumenty dotyczące remontu z 1844 roku. Rok 1893 daje połączenie z Malborkiem i Elblągiem. Wiek XX jest dalszym okresem rozwoju Myślic.

Okres między wojenny cechuje niedobór mieszkań w 1925 roku oddano do użytku 8 rodzinny budynek mieszkalny co dało łączną liczbę 83 domów, 197 gospodarstw, 1614 hektarów ziemi uprawnej i 854 mieszkańców, w tym 805 protestantów, 38 katolików, 6 Żydów i 5 nieznanych. Myślice jako rozwijająca się wioska nastawiona była, ze względu na pobliskie jezioro, na turystykę i odwiedzających te tereny wysiedleńców dlatego w samym sercu Myślic znajdowała się restauracja i hotel. O rozwoju Myślic świadczył także młyn pracujący na trzy zmiany. Tutejsza mleczarnia przyjmowała 29000 kilogramów mleka z czego z 80 % wytwarzano ser, a z pozostałych 20 % wytwarzano markowe masło. W dzisiejszych mieszkalnych i nieistniejących już lokalach znajdowały się masarnie, piekarnie, stacje benzynowe. Przed II Wojną Światową w sercu Myślic znajdował się pomnik osób poległych w wojnach z Napoleonem niestety wojska rosyjskie zniszczyły go strzelając do niego. W okresie międzywojennym na dworcu w Myślicach odbywały się spędy bydła wysyłanego do Niemiec Zachodnich. Szewc, krawiec, kowal, stolarz pracowali przy kolei, przy której mieścił się także sklep budowlany. Fryzjer urzędował w budynku gospody. W Myślicach istniały niemiecki zakłady usługowe.

Poczta i dworzec w 1915 r.

Myślice około 1943 roku

W trakcie wyzwalania tutejszych terenów zginęło około 11 Niemców, żołnierzy i cywilów. Styczeń - luty 1945r. pobyt armii rosyjskiej w Myślicach. Siedziba oficerów mieściła się w domu Burchardów, obecnie w budynku mieszkalnym i szkolnym. Wiosna 1945 r. armia rosyjska przy wykorzystaniu pracy jeńców niemieckich zdemontowała tory kolejowe linii kolejowych i dworca. W czerwcu 1945 roku Myślice stały się siedzibą gminy. Zaraz po wojnie spalone zostały budynek gospody, dom państwa Such, szkoła oraz parafia. 24 grudnia 1946 roku opozycyjne ugrupowania próbowały rozbroić posterunek Milicji Obywatelskiej, ponowny atak nastąpił 29 grudnia - dwóch milicjantów zostało rannych. W roku 1946 - 90 % budynków było zdewastowane lub opuszczone. Przez Myślice prowadziła trasa przepędu bydła do Małdyt i wywozu na wschód. W roku 1948 powstała w Myślicach Gminna Organizacja Samopomoc Chłopska. 1 maja 1948 roku ruszyły pierwsze wagony towarowe po wojnie w kierunku Małdyt. 1 maja 1949 roku w kierunku Malborka ruszyły pierwsze pociągi także towarowe. W roku 1949 poczta zostaje przeniesiona do budynku koło tutejszej kolei. Pierwsza placówka szkolna po wojnie znajdowała się naprzeciwko pomnika a obelisk mieścił się koło szkoły. Do roku 1950 w dzisiejszym Ośrodku Zdrowia mieścił się Posterunek Milicji. Rok 1951 - nastąpiła elektryfikacja Myślic. Lata 1950-1954 to walka społeczności Myślic o oświetlenie dróg, - udało się. W latach 1950-1954 kolej wyposażona była w kolejowy radiowęzeł.

 

W roku 1952 do Myślic przybył pierwszy po wojnie ksiądz katolicki - Stanisław Kruczek. 23 marca 1954 roku do parafii w Myślicach dołączony został kościół w Lubochowie. 25 września 1954 roku Myślice stały się siedzibą jednej z 30 gromad powiatu Morąg. Po roku 1954 radiowęzeł rozszerzony został na całą wieś istniał on aż do końca lat siedemdziesiątych. Od 1958 r. w Myślicach istniało kino. Szkoła w Myślicach w 1959 roku została przeniesiona do lokalu przy zlewni. W bloku poniemieckim w którym mieszkam mieściła się siedziba Urzędu Gromadzkiego dokładniej mówiąc w moim pokoju mieściła się sala rozpraw sądowych, a w mojej piwnicy areszt. Następnie Urząd przeniesiono do dzisiejszej remizy OSP, areszt do dzisiejszego sklepu. Posterunek Milicji znajdował się w budynku dzisiejszego Ośrodka Zdrowia. W roku 1960 Gromada Myślice jest najlepiej zmechanizowaną gromadą, 1 traktor na 113 hektarów użytków rolnych.
W roku 1964 rozpoczęła się budowa nowego budynku szkolnego w Myślicach. Pierwszymi nauczycielami w nowoczesnej szkole byli:
•    Kapusta Feliks,
•    Marianna Sieszputowska,
•    Krystyna Perzanowska,
•    Alaterowicz ,
•    Bobkowska Maria,
•    Zdzisław i Alicja Kraszewscy,
•    Donat Łuszcz,
•    Zenon i Zofia Mucha.
Rok 1966 - w Myślicach powstała Między Kółkowa Baza Maszynowa. W roku 1990 zlikwidowano Państwową Lecznicę dla Zwierząt. W roku 1999 rozpoczęła się rozbudowa budynku szkoły. W roku 2000 zlikwidowano kolej w Myślicach. Rok 2001 to kolejna likwidacja tym razem poczty, działa ona jedynie jako punkt podawczy. W Myślicach, ze względu na przepływającą przez nie rzeczkę Dzierzgoń, wybudowana została elektrownia wodna.


11. Przezmark (niem. Prussian Mark), (dawniej Pruski Targ, niem. Preußisch Mark)


Przezmark to jedna ze starszych wsi w dawnej Pomezanii. Już we wczesnym średniowieczu istniało tu pruskie grodzisko (ślady osadnictwa są jeszcze starsze). Grodzisko o charakterze obronnym usytuowane było na półwyspie między jeziorem Mołtawa Wielka a jeziorem Mołtawa Mała. Obok grodziska znajdowała się osada targowa, w dokumencie z 1305 zapisana jako Prutenicale forum, a w dokumencie z 1306 pod nazwą Pruysche Markt (później także jako Prusche Market i Preussisch Mark).

Od roku 1249 całe Prusy Górne znalazły się pod panowaniem zakonu krzyżackiego, a Przezmark podlegał administracji komturii dzierzgońskiej. Stałe osadnictwo datuje się od 1274 (po zdławieniu drugiego powstania pruskiego). Na miejscu zburzonego pruskiego grodziska Krzyżacy wznieśli swój zamek, który od 1312 był siedzibą szafarza, a następnie miejscem rezydencji prokuratorów (1316–1331). Od 1359 w Przezmarku urzędowali wójtowie. Przez cały XIV wiek zamek był rozbudowywany (urządzono w nim także szpital). Zamek został zajęty przez polskie wojska po bitwie grunwaldzkiej oraz powtórnie w 1454. Rozbudowany został w latach 1414–1437, a od 1414 w zamku urzędował konwent komturstwa dzierzgońskiego. W czasie wojen szwedzkich Przezmark był zajęty przez Szwedów, a w zamku przebywał król Gustaw II Adolf. Od 1717 zamek był stopniowo rozbierany. Do czasów współczesnych zachowała się narożna wieża zamku średniego (przedzamcza), część murów obwodowych oraz piwnice zamku wysokiego. Od 2000 roku jest własnością prywatną (właściciel Ryszard von Pilachowski odbudował część zabudowań na przedzamczu). Historię zamku i jego budową cytuję prztaczając tekst obecnego właściciela zamku:

 

Historia odbudowy i rozbudowy zamku w Przezmarku, począwszy od czasów Zakonu NMP do końca XVIII wieku

 

Spisana na podstawie sprawozdania Konserwatora Zabytków Prus Wschodnich, podczas prac konserwatorskich  z 1934 roku, przeprowadzonych na zamku w Przezmarku.

 

Autor oryginału: Karl Wunsch.
Tekst polski: Ryszard von Pilachowski.

 

„Zabezpieczenie ruin zamku krzyżackiego w Przezmarku rozpoczęto w 1931 roku.  W kolejnych latach prace kontynuowano i na obszarze zamku głównego w większości zakończono. Na podstawie wykonanych prac odkrywkowych i zabezpieczających, prowadzonych przez Państwowy Urząd Budowlany (Staatshochbauamt Preussisch Holland) sporządzono dokumentację umożliwiającą uzupełnienie i poprawienie znanych do taj pory materiałów.

 

Mimo, że do tej pory istniało kilka opracowań dotyczących zamku w Przezmarku, wiele kwestii związanych z nowoodkrytymi murami wymagało dalszych poszukiwań naukowych. W tym celu przeprowadzono tego lata intensywne prace w archiwach w Berlinie i Królewcu, mając nadzieję na sporządzenie możliwie dokładnej dokumentacji naukowej. Niniejsze sprawozdanie opisuje rezultaty w/w poszukiwań w archiwach i jest uzupełnieniem opracowań Steinbrechta i Töpppena. Niestety nie znaleziono nowych materiałów opisujących zamek w czasach krzyżackich, musimy więc opierać się na tym, co do tej pory udało się udokumentować.

Rysynek zamku z 1750 roku

Zamek zbudowano z kamienia, na sztucznej wyspie na Singersee. Składał się z  prostokątnego zamku głównego i zbudowanych na planie „haka” zamku przedniego. Powstał w latach trzydziestych XIV w. Najstarszym skrzydłem zamku głównego jest skrzydło wschodnie. Już w pierwszych latach istnienia zamku dobudowano do niego liczne budynki (zamek pobudował ok. 1320 r. Luter z Brunszwiku; dop. autora).

 Wg. H. Plisa, opiekunami (pfelger - czytaj dowódcami), zamku w Przezmarku, z ramienia Zakonu NMP, byli kolejno rycerze – zakonnicy:


- Edhard – 1312 r.,
- Goczo von Salza – 1320 r.,
- Dietrich – 1332 r.,
- Heinrich – 1337 r.,
- Johan von Reichenbach – 1341 r.,
- Simon – 1345 r.,
- Wilhelm Sure – 1347 r.,
- Simon – 1350 r.,
- Konrad Zöllinger  von Roteinstein – 1354.,
- Sieghard von Gerlachsheim – 1356 r.,
- Balrabe – 1358 r.,
- Tize – 1359 r.,
- Probist – 1363 r.,
- Gotfried von Growil – 1365 r.,
- Dietrich von Schonenburgh – 1369 r.,
- Fredrich von Sensow – 1372 r.,
- Kunz von Elze – 1376 r.,
- Peter von Ruthn – 1379 r.,
- Albrecht von Tuppow – 1385 r.,
- Ulrich von Isenburg – 1392 r.,
- Kunz von Buschek – 1394 r.,
- Eberhard Kezerdorf – 1399 r.,
- Heinrich von Stoube – 1404 r.,
- Konrad von Delem – 1410 r.,
- Georg von Teplizsch – 1477 r.,
- Heronimus von Gebesatiel – 1486 r.

 

Według źródeł historycznych, poza kaplicą na zamku wysokim, istniał na zewnątrz murów kościół pod wezwaniem św. Katarzyny. Pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1399 roku. Wiadomo również, iż między 1523,  a 1533 rokiem, kościół ten przestał istnieć. W latach czterdziestych XV wieku przeniesiono do Przezmarku siedzibę Konwentu Krzyżackiego Komturstwa Dzierzgońskiego. Konwent tworzyli bracia-rycerze przy komturiach. Było ich 12 na wzór 12 apostołów. Ubiorem zakonnym był biały płaszcz z naszytym po lewej stronie czarnym, wąskoramiennym krzyżem. Białe płaszcze mieli prawo nosić tylko bracia-rycerze i księża. Bracia służebni nosili płaszcze szare. Wtedy to wybudowano kaplicę wewnątrz zamku, do tej pory kościół położony na zewnątrz wystarczał duchownym i świeckim członkom zakonu.

Po zniszczeniu Christburga (Dzierzgonia) w 1414 roku siedzibę Konwentu przeniesiono z Dzierzgonia do Przezmarku. Wiadomo, że w 1437 r. mieszkali tu: komtur, komtur zamkowy i 16 zakonników. W 1455 r. komtur zamkowy i 15 rycerzy zakonnych, w 1454 r. dwaj bracia zakonni. Dla tylu mieszkańców istniejące budynki były niewystarczające. Dlatego też na lata 1414 – 1434 zaplanowano rozbudowę zamku. Na cele mieszkalne przeznaczono skrzydło wschodnie i tam też prowadzono główne prace budowlane. M. in. podobnie jak w Soldau rozebrano sklepienie i zastąpiono je belkowaniem. Rozbudowany zamek odegrał znaczącą rolę w wojnie trzynastoletniej (wojna trzynastoletnia 1454-1466, wojna między zakonem krzyżackim a Polską, zakończona II pokojem toruńskim).

 

Od 1508 r. do października 1527 r. urząd i zamek w Przezmarku  należały do Biskupstwa Pomezanii, które to było zobowiązane do uzgodnienia z Wielkim Mistrzem Zakonu wszelkich znaczących prac budowlanych, jak również do utrzymywania budynków w dobrym stanie technicznym. Niestety wydaje się, że ostatniego zobowiązanie nie przestrzegano.

 

Kilka lat po tym, jak ziemie, na których znajduje się zamek przejął książę Albrecht Hohenzollern, zamek i urząd, 25 czerwca 1534 r., kupili dwaj gdańszczanie: kasztelan Achatius von Zehmen i burmistrz Johann von Werben. Z 7 maja 1535 r. pochodzi podpisane przez króla polskiego (Zygmunta I Starego, przyp. autora) nadanie własności. Nowi właściciele kwestionowali jednak kilka punktów umowy i bogata korespondencja z tego okresu daje wiele informacji o stanie zabudowań.  M. in. uważali oni, że zamek znajduje się w bardzo złym stanie i remont budynków pochłonie taką sumę, jaką nowi właściciele musieli zapłacić kupując urząd i zamek w Przezmarku ( 10 tys. marek). Wszystkie dachy, poza dachem nad kwaterą dowódcy zamku i dachem nad spichrzem zbożowym były tak uszkodzone, że nie można ich było zachować. Najbardziej zniszczone było przejście do zamku głównego. Warzelnia i piekarnia nie mogły być użytkowane, ponieważ uszkodzenia komina groziły pożarem. Studnia zamkowa była w dużej części zawalona. Poza tym niepokojący był stan budynków głównych i Werden obawiał się, że mury nie wytrzymają przebudowy i rozbudowy zamku.


Książę polecił poradzić się mistrza murarskiego Renzella, który mógłby pokierować pracami budowlanymi. Proponował założyć żelazne kotwy, które umocniłyby mury, a 9 kwietnia 1537 r. udzielił Werdenowi zgody na wykorzystanie cegieł i dachówki z klasztoru w Saalfeld. Z 8 lutego 1539 r. pochodzi książęcy dokument, pozwalający na wytwarzanie, w okolicy Przezmarku, smoły i dziegciu. Miały one być wykorzystane przy odbudowie zamku. Z dokumentu wynika, że planowano ponowne jego zasiedlenie.

 

Hans von Werden, 21 sierpnia 1541 r., stał się jedynym właścicielem  urzęd . Achatius von Zehmen spłacił część swojego udziału i otrzymał wieś Altenstadt  jako finansowe pokrycie pozostałej sumy. Prace budowlane, mające na celu utrzymanie zabudowań w dobrym stanie były prowadzone dalej przez Werbena, jednakże wydaje się, że nie były one zbyt intensywne. Można przyjąć, że właśnie z tego powodu, 13 lutego 1549 r., otrzymał on zezwolenie na odzyskiwanie materiałów budowlanych z kościoła św. Albrechta w Henrichsdorrf, z klasztoru w Saluelt i z wieży w Weinsdorf, „ponieważ wymagały tego prace budowlane w Przezmarku”.

 

W 1563 r. przywrócono działalność urzędu w Przezmarku i w związku z tym koniecznym stało się wznowienie mszy świętych. W tym czasie nie istniały już kościoły św. Katarzyny ani św. Albrachta, najbliższy w okolicy był oddalony o 5 km. Dlatego, 22.10.1575 r., Wysoka Rada ustaliła, że co 3 niedzielę duchowny z Liebwalde (Lubochowo) będzie odprawiał mszę w Przezmarku. W pozostałe 2 niedziele miały być odprawiane nieszpory. W zamian za to proboszcz otrzymywał 12 korców zboża i ryby w sieci workowej. Krótko potem zmieniono umowę na odprawianie mszy co drugą niedzielę.

 

Znacznie energiczniej potoczyły się prace przy odbudowie Przezmarku za czasów regenta margrabiego Georga Friedricha. Zlecił on nadzór nad rekonstrukcją swojemu mistrzowi murarskiemu Blasisusowi Bewartowi. Jego obecność w Przezmarku udokumentowana jest dwukrotnie w latach 1584 – 1585 pismami murgrabiego do pisarza okręgowego w Pasłęku (Preußisch Holland).  Do dnia dzisiejszego zachowały się rachunki urzędowe i kwartalne (Luciae 1584), co pozwala zanalizować zakres i usytuowanie prac budowlanych. Wiadomo, że toczyły się one na obszarze nowych zabudowań przy najbardziej zewnętrznej bramie i spichlerzu. Niestety nie można z całą pewnością ustalić, po której stronie bramy znajdował się spichlerz. Można jednak przyjąć, że na szkicu Hermanna jest to budynek znajdujący się po lewej stronie (z punktu widzenia patrzącego) bramy przedzamcza. Później w budynku tym znajdowała się część kwatery kierownika urzędu.

 

Do omawianych zabudowań należałoby zaliczyć również tzw. wieżę średnią. W rachunkach z lat 1584 i 1585 nadmienia się, iż mistrz murarski Anders wyprowadził na wieży komin. Przypuszczalnie chodzi tu o wieże przedzamcza, której pomieszczenia w 1601 r. zostały połączone z nowym budynkiem „przejściem do wysokiej wieży”. Prawdopodobnie w okresie tym rozpoczęto również prace w obrębie zamku wysokiego, szczególnie intensywne w kościele zamkowym. Przy pracach w kościele zatrudnionych było 7 murarzy, którzy pracowali od półtora do dwóch tygodni każdy, i 3 cieśli pracujących dwa lub trzy dni w tygodniu. O wstępnych pracach toczących się na terenie zamku wysokiego świadczą rachunki z lat 1583 i 1584. Najpierw zlecono sortowanie i wypalanie wapna, zgarnianie i wypalanie cegieł  (typu: mnich i mniszka oraz dachówki holenderskiej) oraz rozdrabnianie kamieni polnych. Następnie przygotowano odpowiednie drewno. Dokumenty pochodzące z późnej jesieni 1584 r. poświadczają toczące się prace murarskie, prowadzone przez pochodzącego z Francji lub Włoch Hansa Baptysta, który wg. Ehrenberga w latach 1583 do 1586 pozostawał w służbie księcia. Prace ciesielskie nadzorował miejscowy rzemieślnik mistrz Steffen. Zatrudniono również stolarzy, którzy mieli wykonać drzwi, okna i drewniane elementy wnętrza budynku. Byli to mistrzowie: Hans Imehl z Liebemühl, Jacob von der Schleue, Wilhelm Hennenbergk z Saalfeld i Dreger Ohm z Pasłęka. Dwaj ostatni otrzymali po 1 marce i 15 groszy za wykonanie ambony do kościoła zamkowego.

 

Rachunek urzędowy z lat 1600 i 1601 poświadcza, że część pomieszczeń przylegających do sal pisarzy w zachodnim skrzydle zamku głównego służących dotąd jako spichlerz, zamieniono na pomieszczenia mieszkalne.  Mistrz murarski z Pasłęka, Dreger Heldt, wybił otwory drzwiowe i okienne, wybudował nowe kominy, wyłożył kamieniem podłogi i podstemplował stropy. Cieśla Peter Frim wybudował przejście z nowych pomieszczeń do już istniejących, a stolarze Peter Spiegelberg i Nikel Mast wykonali okna, drzwi i inne drewniane elementy nowych pomieszczeń. Prace te były początkiem zakrojonych na większą skalę planów wybudowania nowego skrzydła zamku głównego. Zakończenie rozbudowy planowano na 1602 r., ale z powodu epidemii dżumy przeciągnęła się ona do 1603 roku. Nowe skrzydło zamku stanęło prawdopodobnie na miejscu starej piekarni, która wcześniej została rozebrana. Znajdowała się na południowej stronie dziedzińca. Obok piekarni usytuowana była warzelnia. Nowe skrzydło stanęło na dwumetrowych fundamentach. Przy budowie skrzydła niewykorzystano starych fundamentów po piekarni i warzelni. Prace murarskie ponownie wykonał Dreger Heldt, prace ciesielskie Jacob Lendtner i Peter Firm, prace stolarskie Jacob Müller i Berndt Weiß, proporzec i głowicę na szczycie pomalował i pozłocił malarz z Pasłęka.

Makieta zamku wg Ryszarda von Pilachowskiego

Opisywane prace doprowadziły zamek zasadniczo do stanu, w jakim przetrwał do czasu, kiedy to uległ prawie całkowitemu zniszczeniu. Świadczą o tym źródła pozostawione przez Boota, Dewitza, Krausego, Töppena, Boettichera, Hermanna. Drobne dobudowy w latach następnych nie zmieniły kształtu zamku.

 

W trakcie trwania drugiej wojny polsko – szwedzkiej (1655 – 1660), w której uczestniczyły Prusy, przedsięwzięto wiele działań mających na celu wzmocnienie i zabezpieczenie zamku. Zbudowano nowy most zwodzony nad szańcem przed zamkiem, jak również wzmocniono szaniec wybudowany w czasach pierwszej wojny polsko – szwedzkiej (1626 – 1629). Wykonano nasypy, palisady, nową bramę, postawiono „hiszpańskie kozły”, zamurowano zbędne okna i drzwi.

"Oblezenie zamku w Przezmarku przez wojska szwedzkie". Obraz Kazimierza Białka

Zabudowania zamkowe uległy nieznacznym zniszczeniom wskutek działań wojennych. Zniszczeniu uległy głównie dachy. Natomiast wieś Przezmark została zniszczona w trakcie jednej z potyczek.  Z 1635 roku, czyli sprzed działań wojennych, pochodzą rachunki dokumentujące naprawę niszczejących murów. Uszkodzone miejsca naprawiano starannie, a w 1717 roku postanowiono wykorzystywać w tym celu materiały pochodzące z rozbiórki zniszczonych części zabudowań. Jeszcze w 1759 roku zamek był w tak dobrym stanie, że Rosjanie wykorzystywali go na szpital polowy i skład broni. W roku 1738, jeszcze przed zajęciem zamku przez Rosjan, mieszkanie kierownika Urzędu Ziemskiego przeniesiono z przedzamcza do skrzydeł północnego i wschodniego na zamku wysokim. Przetrwało ono w tym miejscu aż do 1776 roku, kiedy to zniszczenia skrzydła północnego były tak znaczne, że postanowiono skrzydło rozebrać. W protokołach sporządzanych od roku 1787 do 1793 mowa jest o tym, że zabudowania zamkowe znajdują się w bardzo złym stanie. We wrześniu 1793 roku Izba Królewiecka wydała zezwolenie na „upadek” (postępujące zniszczenie) grożącego zawaleniem się zamku z wyłączeniem niektórych, nadających się do wykorzystania, budynków. Zadanie to przypadło urzędnikowi Bornowi zgodnie z rozporządzeniem  potwierdzonym przez gminę. Pozostawił on jedynie wysoką wieżę, mały budynek przylegający do północnego muru przedzamcza oraz mury główne i obronne.


Pod koniec XVII wieku, kiedy to największa ilość pomieszczeń zamkowych była wykorzystywana, a ich przeznaczenie było od dawna niezmienne, spacer po terenie zamku, siedziby urzędu elektorskiego mógłby przebiegać następująco:

 

Wchodząc na zamek mijamy zewnętrzną barierkę (szlaban), bramy palisadową i szańcową i dochodzimy do szlabanu na dużym moście. Przechodząc przez most dochodzimy do wielkich drzwi (groβe Türe) i do bramy głównej zamku, między którymi znajdowała się furta.

 

Jakim celom służył mały, pobliski most zwodzony i gdzie dokładnie się znajdował nie można dzisiaj dokładnie stwierdzić. Wiadomo, że istniał w 1653 r., a w latach 1658 i 1659 odbudowano go, i że miał związek z umocnieniem szańca. Jeszcze przez Boota opisywana obudowa bramy, została rozebrana w 1657 r. Od bramy głównej dochodzimy do tzw. placu przedniego zamkniętego z trzech stron zabudowaniami, otwartego natomiast na fosę zamkową w kształcie haka. Na północnej stronie, najlepiej umocnionej wznosiły się trzy wieże. Na wschodzie, istniejąca do dziś wieża wysoka, pokryta dachem siodłowym, dalej wieża średnia i położona na zachodzie wieża okrągła lub inaczej „wieża czarownic”.  Podobnie jak w Schönbegu główne wejście do zamku znajdowało się bezpośrednio w sąsiedztwie średniej wieży, mowa tu wyżej wymienionej bramie głównej. Wg. Dewiza i Hermanna czwarta wieża znajdowała się na południowo – wschodnim krańcu przedzamcza, w pobliżu fosy zamkowej. Być może jest to, wielokrotnie wymieniana w innych źródłach, prochownia (wieża prochowa). Niestety informacje zaczerpnięte z ówczesnych rachunków są zbyt niedokładne by na ich podstawie móc stwierdzić czy chodzi o tę wieżę właśnie.

 

Spośród pozostałych budynków przedzamcza w najlepszym stanie przetrwał rozbudowany przez Bertwarta spichlerz, dlatego też Hermann opisał go dokładniej niż pozostałe części skrzydła północnego. Na parterze znajdowały się stajnie, powyżej pomieszczenia mieszkalne, a całość pokryta była spadzistym dachem siodłowym. Dojście do poszczególnych komnat, możliwe było dzięki krętym schodom i gankowi dowódcy, zwanym „kolorowym gankiem dowódcy zamku”, w którym to, w 1664 r. wstawiono szklane okna, by osłonić go przed kaprysami pogody. Na podstawie danych pochodzących z 1759 r., tożsamych ze źródłami z 1682 r., można stwierdzić, że znajdowały się tu następujące pomieszczenia: najdalej położony pokój z przylegającą do niego komorą, mała izdebka, pokój żony dowódcy zamku z przyległym kantorkiem i latryną, pokój dowódcy zamku z dobudowaną małą piwniczką i ciemna komora. Do tych pomieszczeń, od strony zachodniej, przylegały: przedpokój i „biała izba” położona nad przednią bramą, służyła od 1759 r. jako rosyjski kościół, spiżarnia dowódcy w środkowej wieży, połączona ze spiżarnią kuchnia, dodatkowa izba kuchenna, pokój dla służby i pomieszczenie z rusztem.


Obok zamku wyrosła osada. W 1387 były tu dwie karczmy. Jan von Beffard, komtur dzierzgoński, w 1397 ustanowił w Przezmarku kościół (wikarię pod wezwaniem św. Katarzyny). Kościół ten uległ zniszczeniu w czasie wojen z 1410 i 1414. W 1415 został odbudowany. Na potrzeby zamku w pobliżu założono wieś Folwark oraz folwark zakonny. Po sekularyzacji Prus, Przezmark stał się siedzibą starostwa powiatu górnopruskiego. Starostwo to obejmowało miasto Zalewo oraz parafie: Dobrzyki, Jarnołtowo, Lubochowo, Myślice, Stare Miasto, Stary Dzierzgoń, Wilamowo, Zajezierze. Od tego momentu Przezmark zaczął się intensywnie rozwijać.

Przekrój poprzeczny baszty. Rysunek z lat międzywojennych

Przezmark nazywany był miasteczkiem (m.in. ze względu na osiadłych tu kupców i rzemieślników oraz odbywające się tu targi i jarmarki), pomimo że nigdy praw miejskich nie uzyskał. W 1782 odnotowano w Przezmarku 71 domów. Rozwój miejscowości zatrzymały zniszczenia w czasie wojen napoleońskich. W 1817 liczba domów spadła do 47, w Przezmarku zanotowano jedynie 357 mieszkańców. Przed 1945 w Przezmarku istniała dwuklasowa szkoła, do której uczęszczały dzieci z Przezmarku, Wesołej Kępy i Danielówki. W 1939 gmina Przezmark liczyła 120 gospodarstw domowych i 437 mieszkańców.

Przezmark - 1905 rok

Przezmark - 1905 rok

Widokówka z 1905 roku

Baszta 1932 rok

Przezmark - 1936 rok

Przezmark - 1936 rok

Mieszkańcy Przezmarka w1936 r. Water i Frieda Jordan. Dzieci Kurt, Helmut i Gerda

Przezmark - 1914 rok

Obecnie właścicielami pozostałości po zamku są Państwo Jolanta i Ryszard von Pilachowscy, u których wielokrotnie bywałem. Przemili ludzie. Tak o nich pisałem w 2008 roku na łamach portalu Sztum -Nasze Miasto.

Jolanta i Ryszard Pilachowscy

 

Przezmark. Góralka i szlachcic kurlandzki tworzą nową historię zamku
ANDRZEJ CZAPLIŃSKI 27 stycznia 2008, 2:48
Ryszard i Jolanta von Pilachowscy ożywiają średniowieczny zamek. Fot. ANDRZEJ CZAPLIŃSKI


"Moja rodzina wywodzi się z Inflant, jestem potomkiem szlachty kurlandzkiej. A na zamku powinien mieszkać jakiś "von" - mówi ze śmiechem Ryszard von Pilachowski. Przezmark słynie z krzyżackiego zamku. Około 1320 roku postawił go komtur Luter z Brunszwiku. Można więc powiedzieć, że był to pierwszy właściciel warowni. Do dziś zachowały się tylko część baszty północnej, baszta wschodnia oraz ruiny pozostałych budowli. Po 680 latach burzliwej historii stały się one własnością Ryszarda von Pilachowskiego.

 

Posiadanie zamku gotyckiego to moje życiowe marzenie - opowiada. - W 2000 roku postanowiliśmy wspólnie z małżonką Jolantą osiąść na stałe w Przezmarku. Mieszkając podówczas w Warszawie, państwo Pilachowscy dowiedzieli się, że miejscowy samorząd chce sprzedać resztki warowni. Po burzliwych konsultacjach rodzinnych zapada decyzja o kupnie i przeprowadzce do wymarzonej przez głowę rodziny historycznej budowli.

 

Początki były trudne - wspomina pani Jolanta. - Zaczęliśmy od prac porządkowych, wywózki śmieci i nasadzeń roślinności. Trzeba było też gdzieś mieszkać. Po wojnie na terenie zamku funkcjonował ośrodek wypoczynkowy, obok była prywatna kawiarnia.

 

To właśnie na jej ruinach zaczęliśmy budowę naszego domu - ciągnie opowieść Ryszard Pilachowski. - W średniowieczu na tym miejscu stał budynek przykuchenny. Z zachowaniem quasi gotyckiego stylu odbudowaliśmy nasz dom. Powstała brama wejściowa. Cały czas trwały też prace na przedzamczu. Wskrzesiliśmy dawną zakonną kuchnię, odkopaliśmy fosę oddzielającą przedzamcze od wyspy, na której stał kiedyś zamek główny. Niestety, prace przerwał konserwator zabytków.

Ta część historii nadaje się jednak na zupełnie inną opowieść. Zapał właściciela zetknął się z "Polską urzędniczą".Na moje pytanie, skąd "von" przed nazwiskiem, pan Ryszard odpowiada: - Moja rodzina wywodzi się z Inflant. Jestem potomkiem szlachty kurlandzkiej. Nie widzę żadnego powodu, żeby tego się wstydzić. Poza tym, na zamku powinien mieszkać jakiś "von" - dodaje ze śmiechem.

 

Małżonka też pochodzi ze znanego rodu. Urodziła się w zakopiańskiej rodzinie Trzebuniów z Niebies. W taki oto sposób góralka i szlachcic kurlandzki tworzą współczesną historię zamczyska w Przezmarku. Tworzą dosłownie i dopisują nowe karty.

 

Cała posesja położona na dawnym przedzamczu jest przepiękna. Odżywa i odsłania swoje średniowieczne korzenie. Cały czas trwają prace remontowe. Oczywiście, nad wszystkim góruje słynna baszta, ale marzeniem Ryszarda von Pilachowskiego jest odbudowanie całego przedzamcza, przerzucenie mostu nad fosą i zrealizowanie wielu innych projektów. Dom państwa Pilachowskich pełen jest pięknych, zabytkowych przedmiotów, głównie ze średniowiecza. Gospodarze to przemili ludzie. Pełni życzliwości, przyjmujący gości z uśmiechem. Zamek jest otwarty dla wszystkich.

 

Kontynuując opowieść, pan Ryszard, przenosi się jakby do XIV wieku. Widać gołym okiem, że kocha swój zamek, kocha całe średniowiecze i tą miłością chce podzielić się z innymi. Pani Jolanta trochę żartobliwie narzeka, że czuje się tutaj jak "biała dama" uwięziona w zamczysku. Lecz jest to współczesne wcielenie, bo z... Internetem. Komputer to jej ostatnia miłość. Zamek w Przezmarku znowu żyje. Marzenia pana Ryszarda powoli stają się rzeczywistością.

 

I jeszcze jeden artykół, tym razem z Dziennika Bałtyckkiego:

 

Zamek w Przezmarku. Jego tajemnice czekają na odkrycie. Gdzie podziało się krzyżackie złoto i dlaczego sam Himmler nadzorował archeologów
Dziennik Bałtycki, Dorota Abramowicz 17 czerwca 2021 r.

 

"Do końca nie wiadomo, co w tej opowieści jest ciekawsze – historia zamku w Przezmarku, w której co rusz przewija się opowieść o złocie ukrytym przez Krzyżaków przed bitwą pod Grunwaldem, poszukiwanym przez rycerzy Jagiełły, a później przez nazistowskich archeologów, czy też jego obecni właściciele? – Tu wszystko wyglądało tak jak na filmie o przygodach Indiany Jonesa – mówi Ryszard von Pilachowski, właściciel pozostałości XIX-wiecznej warowni, wzniesionej przez komtura Lutera z Brunszwiku.

    Ryszard von Pilachowski i jego żona opowiadają, jak się żyje w zamku.
    Zamek w Przezmarku kryje wiele tajemnic. Czy Krzyżacy ukryli tam skarb?
    Heinrich Himmler nadzorował prace archeologiczne w zamku w Przezmarku
    Zamek w Przezmarku. Kim są właściciele?
    Jak zostać właścicielem krzyżackiego zamku?
    „Kiedy tu przyjechaliśmy, były tu tylko stropy i schody. Wyniosłem stąd kilkaset butelek po alkoholu. Śmierdziało moczem. Rodzina sugerowała nawet, że nie kupiłem obiektu zabytkowego, tylko melinę”.

    – Tu wszystko wyglądało tak jak na filmie o przygodach Indiany Jonesa – mówi Ryszard von Pilachowski, właściciel pozostałości XIX-wiecznej warowni, wzniesionej przez komtura Lutera z Brunszwiku. – Ruiny, pokrzywy i chwasty.

 

Zanim kupił w 2000 roku zamek, pojechał do Berlina, by sprawdzić, kto przed wojną był jego właścicielem. Tak na wszelki wypadek, by za jakiś czas nie pojawił się w Przezmarku dalekipotomek pana na zamku z kompletem dokumentów, pozwalających na prawo do spadku. Odetchnął z ulgą, kiedy dowiedział się, że prawa do warowni miała III Rzesza.

 

– Jolu – powiedział do żony. – Możemy tu spokojnie inwestować pieniądze.

– Raczej je topić – odpowiedziała Jolanta, od urodzenia realistka.


Dobrali się jak w korcu maku. Ona – warszawianka o artystycznej duszy z góralskimi korzeniami. Matka pochodziła z zakopiańskiego rodu Trzebuniów. Do jej przodków, Krupów, należała Dolina Krupowa. Dziś jej środkiem wiodą zakopiańskie Krupówki.

 

On – potomek kurlandzkiej szlachty. Ojcu, adwokatowi Włodzimierzowi Pilachowskiemu po wejściu hitlerowców zaproponowano „powrót do niemieckich korzeni”. Kiedy odparł, że jest Polakiem, został wysłany na roboty do Wuppertalu. Tam spotkał piękną Walentynę, Rosjankę z Taganrogu. Jej rodzina przed rewolucją miała spory majątek, więc zesłano ich na Syberię. Walentyna miała ogromny talent do nauk ścisłych, przed wojną ukończyła technikum budowy samolotów.

 

Ryszard przyszedł na świat w 1944 roku.

 

 – Gdy Amerykanie wyzwolili obóz, pojawiła się szansa na wyjazd do Australii, USA, Kanady – wspomina Ryszard von Pilachowski. – Mama bardzo namawiała ojca na Kanadę, ale ten się uparł na powrót do Polski, do rodzinnego majątku w Radziejowie Kujawskim.

 

Kiedy po wielkich perturbacjach rodzina z dwojgiem dzieci, Lilą i Ryszardem, dotarła wreszcie w 1947 roku do Radziejowa Kujawskiego, udało im się spędzić tam zaledwie jedną noc. Nad ranem pod dom zajechali umundurowani ludzie. Wręczyli im dokument o nacjonalizacji i nakaz opuszczenia majątku w 24 godziny.

 

Ta opowieść na długo pozostała w rodzinie. Może dlatego Ryszard już w latach 90. ubiegłego wieku zaczął szukać starego domu-dworu, by tam osiąść z rodziną? Jasne, ale dlaczego od razu kupować krzyżacki zamek?

 

Przy oddalonym o 42 kilometry zamku w Malborku pozostałości warowni w Przezmarku prezentują się raczej ubogo. Na półwyspie wdzierającym się w wody jezior Motława Wielka i Motława Mała wznosi się 35-metrowa, dobrze zachowana wieża, pozostałość strategicznej twierdzy komturii dzierzgońskiej, która miała stanąć na drodze potencjalnym wrogom, idącym na Malbork. Swoją siedzibę miał tu najpierw prokurator, a następnie wójt krzyżacki.

 

W 1410 roku zamek bez walki przejęło wracające spod Grunwaldu wojsko Władysława Jagiełły. I z tym właśnie wydarzeniem historycznym wiąże się rozpalająca wyobraźnię opowieść.

 

– Nasze rycerstwo było przekonane, że łatwo im z Przezmarkiem nie pójdzie – mówi Ryszard von Pilachowski. – A to ze względu na rzekomo ukryty tu duży skarb, w tym 3 tysiące złotych florenów. Jak pisał w swoich kronikach Jan Długosz, „Opowiadano o tym zamku, że ukryto w nim pewne bardzo ważne rzeczy oraz mnóstwo skarbów”. Dlatego Jagiełło został zaskoczony deklaracją Krzyżaków, że ci chcą poddać zamek.

 

Z kronik Długosza dowiadujemy się, że Jagiełło zatrzymał się w pobliżu Przezmarka. Wysłał do warowni delegację, w skład której wchodził rycerz Mroczko z Wielkopolski i pisarz koronny Jan Socha, by ci przeprowadzili inwentaryzację obiektu. A sam ruszył na Malbork.

 

– Po zakończeniu prac, Jan Socha wybrał się do króla – opowiada Ryszard. – Wówczas doszło do tragedii. Długosz pisał: „Zginął w drodze zamordowany z całym swoim orszakiem, nie wiadomo, czy przez swoich, czy przez wrogów”. Mroczko ocalał i to jego oskarżono o zbrodnię. W kronikach niemieckich można wyczytać, że rycerz ten został osądzony w Gdańsku, skazany na śmierć i stracony.

 

Z kolei Długosz twierdzi, że, wprawdzie do procesu doszło, ale Mroczko złożył przysięgę rycerska, że nie miał nic wspólnego z mordem i go uniewinniono. Po jakimś czasie jednak krewni pana Sochy, którzy nie dali wiary przysiędze Mroczka, usiekli go w jakiejś karczmie.

 

Skarbu jednak nie znaleziono i wokół krzyżackiego złota zaczęła narastać legenda. W 1935 roku pojawili się w Przezmarku niemieccy archeolodzy. Nie byli to zwyczajni naukowcy. Nadzór nad wykopaliskami sprawowała jednostka SS, a Heinrich Himmler miał osobiście interesować się wynikami badań. Ten sam Himmler był twórcą Ahnenerbe – nazistowskiej organizacji badawczej, której celem było udowodnienie fantastycznych teorii naukowych o prymacie rasy aryjskiej.

 

– Archeolog w mundurze obersturmbannführera, który dowodził ekspedycją, uczestniczył m.in. w wyprawie hitlerowskich badaczy do Tybetu, jeździł na zlecenie Himmlera po całym świecie – mówi Ryszard von Pilachowski. – Mój syn, mieszkający w Niemczech, dotarł nawet do jego teczek. Okazało się, że był zaciekłym nazistą, a jego legitymacja NSDAP nosiła numer 35. Wieść o zbliżającej się klęsce III Rzeszy dotarła do niego w Grecji. Wysłał list do Hitlera, a następnie zabił rodzinę i popełnił samobójstwo. (mowa tutaj o Hansie Schlaifie. Tym samym, który przeprowadzał badania grodziska pruskiego w starym Dzierzgoniu - dop. A. Czaplinskiego).  Wracając do skarbu – wyprawa archeologów spod znaku swastyki prawdopodobnie także skończyła się niepowodzeniem. W każdym razie źródła na temat odkryć złota milczą.

   

Jak zostaje się właścicielem krzyżackiego zamku?

 

Początek lat 60. XX wieku. Rysiek Pilachowski, syn toruńskiego mecenasa i szanowanej w mieście pani inżynier, po oblanym egzaminie na prawo, kończy policealną szkołę budowlaną. Pewnego dnia zauważa tłum młodych ludzi, stojących przed księgarnią koło ratusza w Toruniu. Młodzi słuchają przebojów z pocztówek dźwiękowych. Wytłoczone na laminowanej warstwie tworzywa sztucznego rowki z analogowym zapisem dźwięku kręcą się na gramofonie Bambino.

 

– Ale biznes! – myśli Rysiek.

 

Kiedy w domu głośno zastanawia się, jak można coś takiego wyprodukować, siostra Lila mówi o niejakim Dzidku, narzeczonym koleżanki. Szwagier Dzidka pracuje w prywatnej firmie w Warszawie, produkującej pocztówki.

 

Dalsza część tej historii to gotowy scenariusz na film akcji z happy endem. Rysiek z Dzidkiem wyruszają do Warszawy, tam udaje mu się wejść do prywhuty Warszawa był mój teść - Klemens Liebert - dop. A. Czaplińskiegoatnej fabryczki. W toalecie, z pamięci, rysuje projekt maszyny. Potem „załatwia”, jak to za PRL bywało, z pracownikami Huty Warszawa, że skonstruują mu po godzinach takie cudo. (tym pracownikiem był mój teść - Klemens Liebert - dop. A. Czaplińskiego).

 

Pieniądze na interes daje matka, porwana entuzjazmem syna. Zaczynają od czterech płyt. Jak jednak zdobyć rynek, opanowany przez ponad 30 prywatnych firm? Dwudziestolatek zabiera płyty, matkę i jadą na Targi Poznańskie. Na stoliku wykładają kilkanaście wzorów pocztówek. Obok, na profesjonalnych stoiskach, swoją ofertę – setki egzemplarzy pocztówek z najnowszymi szlagierami – prezentują potentaci branży pocztówkowej.

 

– Nie mamy szans – macha ręka matka. – Idę się przejść.

 

Kiedy wraca, przed Ryszardem leżą dwie umowy: na dostawę 5 tys. i 2,5 tys. pocztówek. Pierwsza z nich podpisana przez panie prowadzące księgarnię koło ratusza w Toruniu. Interes rozwija się do końca lat 60. Wówczas władze decydują, że monopol na nagrywanie płyt będą miały tylko Polskie Nagrania. Jeszcze do 1972 r. firma Ryszarda wyprzedaje zapasy magazynowe– Nikt na szczęście nie zauważył, że na pocztówkach z magazynu nagrywane były całkiem nowe przeboje – śmieje się Ryszard.

 

 

W 1972 r. przedsiębiorca (i równocześnie ceniony pracownik firmy architektonicznej w Toruniu) bierze udział w rajdzie samochodowym po Jugosławii. Poznaje tam sympatycznego wiedeńczyka i jego żonę Czeszkę. Podczas powrotu do Polski, jego ford taunus koło Bratysławy skręca na zachód. Nie zna języka, ale decyduje się zaryzykować. W Wiedniu Kurt z żoną zajmują się nim serdecznie. Nie znajduje jednak pracy. Jedzie więc do Niemiec.

    – Kiedy znalazłem się w Bremen, przypomniałem sobie mój sen sprzed wyjazdu – wspomina właściciel zamku. – Te same domy, ulice. Miałem wrażenie, że już tu kiedyś byłem.

W tramwaju słyszy nagle soczyste „k..a” wypowiedziane przez niezbyt trzeźwego mężczyznę. To Gerard, rodak żyjący na obczyźnie. Zaprasza do domu, proponuje najpierw pracę w charakterze pomocnika na budowie, a potem dokera. Ryszard, który pojawił się na nabrzeżu ubrany w garnitur, koszulę i krawat, wywołuje niebotyczne zdziwienie.

– Gdzieś ty pracował? – pyta szef dokerów. – W biurze projektów – tłumaczy odpowiedź Gerard.

Niemiec gdzieś dzwoni. Potem daje adres firmy projektowej. Ryszard zaczyna jako kreślarz, po latach zostaje asystentem projektanta już w dużej, państwowej firmie. Równocześnie zaczyna rozkręcać prywatny biznes. Prowadzi szrot samochodowy, otwiera autokomis.

Jego pierwsze małżeństwo się rozpada. Poznaje Jolę, która prowadzi sklep w Warszawie. Pod koniec lat 80. decyduje o powrocie do Polski. Zakładają rodzinę. I zaczynają szukać miejsca do życia. Sprzedają mieszkania, Jola dokłada spadek po ojcu.

Po nieudanych próbach kupna posiadłości na Dolnym Śląsku, Ryszard – przypadkiem – na trasie między Kwidzynem a Elblągiem, zauważa wznoszącą się nad Przezmarkiem wieżę.

Dokładnie przed 21 laty, po wygranym przetargu i uzyskaniu zgód wojewódzkiego konserwatora zabytków, Jolanta i Ryszard von Pilachowscy zostają właścicielami krzyżackiego zamku.

   

Zamek w Przezmarku. Kasa w krzakach

 

– Łatwo nie było – mówi Jolanta. – Początkowo z 11-letnią córką mieszkaliśmy w baraku. Syn pozostał w Warszawie, gdzie kończył liceum.

Siedzimy w domu, wybudowanym z cegieł obok wieży zamkowej. Przed wejściem napis „Prutenicale Forum”, czyli „Pruski Targ”, nawiązujący do przedkrzyżackiej nazwy pruskiej osady handlowej. Na kominku wyryto łacińskie zawołanie rodu von Pilachowskich z XV wieku: Animus regni, spicula hostibus, co znaczy: Dusza królowi, strzała wrogowi.

W pokoju rozstawiono barwne, soczyste obrazy pędzla Jolanty. Widać w nich fascynację rozbuchaną przyrodą, tutejszą architekturą i krajobrazem.

Rozmowę przerywa szczekanie psów. Przyjechali kolejni goście, chcący obejrzeć pozostałości krzyżackiego zamku.

   

Ryszard pełni rolę przewodnika. Otwiera drzwi do sześciopiętrowej wieży, wybudowanej przed ośmioma wiekami.

    – Kiedy tu przyjechaliśmy, były tu tylko stropy i schody – mówi. – Wyniosłem stąd kilkaset butelek po alkoholu. Śmierdziało moczem. Rodzina sugerowała nawet, że nie kupiłem obiektu zabytkowego, tylko melinę.

Pod naszymi nogami znajduje się siedmiometrowy loch. Niektórzy nazywali wieżę „jeniecką”. Ponoć Krzyżacy zawieszali nad lochem, głowami w dół, swoich wrogów, którzy tak wisieli aż do okrutnej śmierci.

Zwiedzamy kolejne piętra. Ze starymi meblami, salą biesiadną. Mijamy zbroje rycerskie, na ścianach wiszą kusze, topory, na stole leży replika ciężkiego miecza. Kilimy przedstawiają sceny z życia rycerzy. Na jednym z wyższych pięter urządzono kaplicę z ustawioną na ołtarzu Matką Boską. Z okien rozciąga się widok na jezioro, wieś, lasy, drogi. Na jednej ze ścian wisi stary portret rycerza, wyjątkowo podobnego do gospodarza.

    – Przodek? – pytam. – Nie, to ja! – śmieje się Ryszard. – Pojawiła się u nas ekipa filmowa, to pamiątka po tamtej wizycie.

Zamek ściąga od lat filmowców i dziennikarzy zafascynowanych tym miejscem. Ryszard von Pilachowski był jednym z bohaterów programu Discovery „Kup pan zamek” z 2016 roku, w innym dokumencie zagrał nawet rolę komtura.

– Miałem ogromną tremę – wspomina gospodarz. – Film powstawał z okazji 700-lecia odtworzenia Kanału Dobrzyckiego. Siedziałem za stołem, a statyści przebrani za mieszczan prosili mnie o zgodę na przekop kanału. Moja kwestia brzmiała „Ja. Gut” Poszło gładko.

Turyści z Tczewa z zadowoleni opuszczają teren zamkowy. Gospodarze biletów nie sprzedają, mają tylko skarbonkę. Jeśli komuś spodoba się oprowadzanie, wrzuca do niej pieniądze.

Na pomysł postawienia skarbonki wpadła Jolanta.

– Stałam przy kuchni, gotując obiady, a mąż biegał oprowadzać gości. Wracał, biegłam podgrzać zupę, a tu przyjeżdżają kolejne osoby. I robota od nowa. To mówię – postaw chociaż jakąś skarbonkę, by zwróciło się za moją robotę – wspomina.

Ryszard przywiózł więc skarbonkę, nazwaną szybko ze względu na kolor i kształt „strażą pożarną”.

– Co ciekawe, najpierw umieścił ją głęboko w krzakach przy bramie – mówi z uśmiechem żona. – Stała tam długo, niezauważona przez gości, do przyjazdu znajomych. Spytali, po co skarbonka, skoro jej nie widać? Pomogli ją przenieść.

– Wcześniej mąż wymyślił inny biznes. Ktoś przyjechał z firmy Coca-Cola z propozycją wstawienia lodówki. Była u nas trzy lata, do pierwszej większej awantury. Dlaczego awantura? Co tydzień, dwa tygodnie za 300-400 złotych kupowałam wsady, ale jakoś nic się nie zwracało. Okazało się, że Ryszard częstował napojami gości. Wychodził z założenia, że ludzie powinni się domyślać, że po tym jak ich poczęstuje, mogą sami kupić coca-colę. Nie domyślali się, niestety.

   

Tam skarb twój, gdzie serce twoje

 

Opowieści o zamku i ludziach toczą się kolejną godzinę. Jolanta stawia na stole ciasto, potem obiad, a my wsłuchujemy się we wspomnienia i anegdoty. Ryszard wyciąga z teczki rysunki, przedstawiające część ogrodu ze stojącym na środku obiektem jako żywo przypominającym UFO.

    – To mój projekt – mówi. – Zaplanowałem, by naszą historię podzielić na trzy etapy – przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Chciałbym utworzyć u nas komorę normobaryczną. Terapia w takiej komorze, czego dowodzą badania naukowe, może być zbawienna dla zdrowia. A poza tym UFO przy zamku może stać się kolejną atrakcją turystyczną.

Główną atrakcją pozostają jednak nadal historyczne ruiny i towarzysząca im legenda o skarbach. Przezmark inspirował także pisarzy, w tym Zbigniewa Nienackiego, twórcę serii przygodowej o Panu Samochodziku. W jednej z jego książek czytamy o pozostałościach krzyżackiego zamku w Złotym Rogu. Miał on wznosić się na wzgórzu przy półwyspie obrośniętym starymi drzewami, nad którymi dominowała na wpół zrujnowana wieża. Wokół rozciągał się ośrodek wypoczynkowy. Podobnie jak w Przezmarku, gdzie na terenie wokół zamku ustawiono domki campingowe jednego z zakładów w pracy.

No właśnie, a co z tymi skarbami ukrytymi w 1410 roku przez zakon? Czy mogą się do dziś kryć w lochu pod wieżą lub w sieci podziemi?

    – W lochach byłem kilka lat temu – mówi Ryszard. – Pojawiła się tu ekipa naukowców z Olsztyna, poszukująca nietoperzy. Otworzyliśmy płytę, wszedłem z nimi. Zobaczyłem piękne fundamenty, ogromne głazy. Znaleźliśmy tylko jednego nietoperza, ale skarbów tam nie było. Naukowcy nadal badają przeszłość krzyżackiego zamku. Archeolodzy przyjeżdżają tu co roku. Z badań wykonanych georadarem wynika, że pod ruinami Zamku Wysokiego rozciągają się lochy.

 

– Zresztą, gdzie ich nie ma – twierdzi Jolanta – Ale w większości zostały zasypane.

W rzeczywistości prawdziwym skarbem tego miejsca pozostają ludzie i ich pasje. Ogród mozolnie tworzony naprzeciw domu, ze ścianą utworzoną z setek cegieł. Stara lipa, która ma już 320 lat. Obrazy pani na zamku. Kolejne pomysły i plany gospodarza.

 

Na razie Jolanta i Ryszard żyją na zamku tylko we dwoje. Córka Wiktoria mieszka w Warszawie, syn Roland w Gdyni. Chociaż Roland o rycerskim imieniu mówi, że chciałby tu żyć. Bo jak napisał w „Panu Samochodziku i templariuszach”Zbigniew Nienacki, wykorzystując cytat z Ewangelii Mateusza „ubi thesaurus tuus, ubi cor tuum”. Tam skarb twój, gdzie serce twoje.

 

Zamek z lotu ptaka

 

 

12. Skolwity (niem. Skollwitten)

 

Wieś wzmiankowana w dokumentach z około roku 1400, jako wieś pruska na 13 włókach. Pierwotna nazwa Scholewythen najprawdopodobniej wywodzi się od imienia Prusa - Sklave. W 1782 roku we wsi odnotowano 7 domów (dymów), natomiast w 1858 r. w 7 gospodarstwach domowych było 71 mieszkańców. W latach 1937–39 było 140 mieszkańców.


13. Stare Miasto (niem. Altstadt)


Wieś wzmiankowana w dokumentach z roku 1312, jako wieś czynszowa na 40 włókach. Pierwotna nazwa Aldenstat. W 1782 roku we wsi odnotowano 31 domów (dymów), natomiast w 1858 r.  w 31 gospodarstwach domowych było 308 mieszkańców. W latach 1937–39 było 364 mieszkańców. Historia kościoła i wsi opisana jest w zakładce "Kościół w Starym Mieście".

 

14. Tabory (Taabern)


Wieś wzmiankowana w dokumentach z roku 1306, jako wieś czynszowa na 40 włókach. Pierwotna nazwa Taberna najprawdopodobniej wywodzi się od łacińskiego słowa tabernay, oznaczającego karczmę. W księgach starostwa w Przezmarku w 1601 r. z wsi wymieniani są m.in. mieszkańcy: Kostkowie - dwóch Krzysztofów i Marcin. W 1782 roku we wsi odnotowano 31 domów (dymów), natomiast w 1858 r. w 46 gospodarstwach domowych było 397 mieszkańców. W latach 1937-39 było 327 mieszkańców.


Inne wioski w gminie to:


Adamowo (niem. Adamshof)


Wieś wzmiankowana w 1736 roku jako folwark szlachecki na 19 włokach. W 1782 roku było tu 5 gospodarstw domowych, natomiast w 1858 r. w trzech domach mieszkało 61 osób. W latach 1937–1939 było tu 89 mieszkańców.


Bartne Łąki  (dawna nazwa - Bienertwiese)


Wieś wzmiankowana w dokumentach z 1711 roku, jako wieś szkatułowa na 5 włokach. W  1782 r.  we wsi odnotowano 3 domy (dymy), natomiast w 1858 r. w dwóch gospodarstwach domowych było 34 mieszkańców. W latach 1937-39 było 32 mieszkańców.


Bądze (niem. Bensee)


Wieś powstała dopiero pod koniec XVIII w. Najstarszy zapis o osadnictwie w tym miejscu pochodzi z 23 lutego 1786 r., który mówi o pozwoleniu Johannowi Schipplicke na uprawianie rybołówstwa. W 1794 r. mieszkańcy wsi otrzymali prawo dzierżawienia ziemi, którą 30 kwietnia 1795 r. przyznano im na własność dziedziczną. Były to grunty nazwane „Scheffelplätze”, co oznacza pola uprawne uzyskane po wykarczowaniu lasu. Wieś otrzymała nazwę jeziora, nad którym została założona. Nazwę tego jeziora wymienia dokument krzyżacki z 1294 r. przy opisie granicy między komturią dzierzgońską a biskupstwem pomezańskim. Przebiegała ona wzdłuż tego jeziora oraz miejsca o nazwie Notec/Motec identyfikowaną z dzisiejszym Mortągiem. Nazwy te są pochodzenia pruskiego.
Białe Błoto przysiółek wsi Stary Dzierzgoń


Danielówka


Osada leśna w Polsce położona w województwie pomorskim, w powiecie sztumskim, w gminie Stary Dzierzgoń na obszarze Parku Krajobrazowego Pojezierza Iławskiego i nad południowym brzegiem jeziora Motława Wielka. Osada wchodzi w skład sołectwa Przezmark. W roku 1973 jako leśniczówka Danielówka należała do powiatu morąskiego, gmina i poczta Stary Dzierzgoń.

Leśniczówka w Danielówce


Gisiel  (niem. Geisseln)

 

Wieś wzmiankowana w dokumentach z roku 1329, jako wieś pruska na 9 włókach. Pierwotna nazwa Gestalieye najprawdopodobniej jest pochodzenia pruskiego. W roku 1782 we wsi odnotowano 16 domów, natomiast w 1858 w 16 gospodarstwach domowych było 126 mieszkańców. W latach 1937–39 było 166 mieszkańców.

Dwór Gisiel


Giślinek (niem. Charlottenhof)


Mała osada w Polsce  wzmiankowana w dokumentach z XVIII w., jako folwark szlachecki na 6 włókach. Pierwotna nazwa Charlottenthal. W roku 1782 we wsi odnotowano jeden dom, natomiast w 1858 w dwóch gospodarstwach domowych było 30 mieszkańców. W latach 1937-39 było 58 mieszkańców.


Kielmy (niem. Vortwerk Köllmen)


Wieś wzmiankowana w dokumentach z 1353, jako wieś pruska na 13 włókach. Pierwotna nazwa Kelmem najprawdopodobniej wywodzi się języka pruskiego, w którym "kelmis" oznacza kapelusz. W 1782 roku we wsi odnotowano 6 domów (dymów), natomiast w 1858 r. w pięciu gospodarstwach domowych było 53 mieszkańców. W latach 1937–1939 populacja liczona była łącznie z miejscowością Prakwice.


Kołtyniany (niem, Kolteney)


Część wsi Lipiec. Kołtyniany wzmiankowane są w dokumentach z roku 1285, jako wieś pruska (później jako wieś szlachecka) na 11 włókach. Pierwotna nazwa Coltenyn. W roku 1782 we wsi odnotowano 9 domów (dymów), natomiast w 1858 r. w 12 gospodarstwach domowych było 86 mieszkańców. W latach 1937-39 było 425 mieszkańców.


Królikowo (niem. Königsee)


Wieś wzmiankowana w dokumentach z 1305 roku, jako wieś czynszowa na 40 włókach (potem jako folwark szlachecki). Pierwotna nazwa wsi brzmiała Konygisze. W 1782 r. we wsi odnotowano pięć domów (dymów), natomiast w 1858 r. w czterech gospodarstwach domowych było 77 mieszkańców. W latach 1937-39 było 62 mieszkańców.


Latkowo (niem. Löthen)


Wieś wzmiankowana w dokumentach z roku 1285, jako wieś pruska na 16 włókach. Pierwotna nazwa Lethen najprawdopodobniej wywodzi się od imienia Prusa – Lete. W roku 1782 we wsi odnotowano 9 domów (dymów), natomiast w 1858 r. w 6 gospodarstwach domowych było 79 mieszkańców. W latach 1937–39 było 96 mieszkańców. W latach 1945–46 miejscowość nosiła nazwę Lutno.


Monasterzysko Wielkie (niem. Groß Münsterberg)


Miejscowość wzmiankowana w dokumentach z lat 1131 i 1132 jako wieś czynszowa na 60 włókach. W 1782 r. odnotowano w miejscowości 22 domy (dymy), natomiast w 1858 r. w 16 gospodarstwach domowych mieszkały 234 osoby. W latach 1937–1939 w Monasterzysku Wielkim mieszkały 273 osoby. W 1933 r. w miejscowości mieszkało 320 osób, a w 1939 r.– 271.


Najatki


Piaski Morąskie (niem. Sandhof)


Podwiejki (niem. Podweiken)


Część wsi Kornele. Podwiejki wzmiankowane są w dokumentach z roku 1354, jako dwór szlachecki na 7 włókach, pod nazwą Baudewithen. W roku 1782 odnotowano 7 domów (dymów), natomiast w 1858 w pięciu gospodarstwach domowych było 37 mieszkańców. W latach 1937-39 było 48 mieszkańców.  


Pogorzele

 

Mała osada w Polsce położona w województwie pomorskim, w powiecie sztumskim, w gminie Stary Dzierzgoń. Wieś wchodzi w skład sołectwa Lipiec. W roku 1973 jako majątek Pogorzele należały do powiatu morąskiego, gmina Stary Dzierzgoń, poczta Stare Miasto. W latach 1975–1998 miejscowość administracyjnie należała do województwa elbląskiego.


Popity (niem. Popitten)


Wieś wzmiankowana w dokumentach z roku 1331, jako wieś pruska na 13 włókach. Pierwotna nazwa Poypiten wywodzi się z języka pruskiego, gdzie puope oznacza "górka na mokradle". W roku 1782 we wsi odnotowano 10 domów (dymów), natomiast w 1858 w 8 gospodarstwach domowych było 77 mieszkańców. W latach 1937-39 było 78 mieszkańców. W roku 1973 jako osada Popity należały do powiatu morąskiego, gmina Stary Dzierzgoń, poczta Myślice.


Porzecze (niem.  Lodehnen)


Wieś wzmiankowana w dokumentach z roku 1329, jako wieś pruska na 15 włókach, pod nazwą Ladeyne. W roku 1782 we wsi odnotowano 9 domów (dymów), natomiast w 1858 w 7 gospodarstwach domowych było 106 mieszkańców. W latach 1937–39 było 126 mieszkańców.


Pronie (niem. Prohnen)


Wieś wzmiankowana w dokumentach z roku 1376, jako wieś pruska na 10 włókach. Pierwotna nazwa Pyron najprawdopodobniej wywodzi się od imienia Prusa – Pyrona. W roku 1782 we wsi odnotowano 12 domów (dymów), natomiast w 1858 w 6 gospodarstwach domowych było 80 mieszkańców. W latach 1937–39 było 88 mieszkańców.

 

Pronie (niem. Prohnen) przed II Wojną Światową było samodzielną wsią, której właścicielem był Willi Klempnauer i jego żona Lucie. Byli też właścicielami Schönfelde, wsi na zachód od Preußig Mark, obecnie Przezmark.


Pronie były folwarkiem o powierzchni około 285 ha, po raz pierwszy odnotowaną w dokumentach niemieckiego zakonu rycerskiego (Krzyżaków) w Marienburgu (Malborku) w 1320 roku.


Pod koniec II Wojny Światowej Pronie były dobrze funkcjonującym gospodarstwem z 200 sztukami krów mlecznych, pokaźnym stadem koni trakeńskich, owiec rasy merynosów i hodowli trzody chlewnej.


Farma mogła istnieć i funkcjonować tylko dzięki zdolnej sile roboczej 18 rodzin, które wiodły dobre i satysfakcjonujące życie w tej posiadłości. Osiemnastu członków tego majątku straciło życie w czasie II Wojny Światowej lub zostało wywiezionych do Rosji. Właściciele mieszkali w Proniu lub okolicach do sierpnia 1945 roku, kiedy zostali wydaleni z Polski.


Prońki (niem. Feilschmidt)


Wieś wzmiankowana w dokumentach z roku 1591 pod nazwą Klein Prohnen, jako dwór szlachecki na 7 włókach. W roku 1782 we wsi odnotowano cztery domy, natomiast w 1858 w trzech gospodarstwach domowych było 35 mieszkańców. W latach 1937–1939 było 58 mieszkańców.


Protajny (niem. Prothainen)


Wieś wzmiankowana w dokumentach z 1296, jako wieś pruska na 10 włókach. Pierwotna nazwa – Protheyne wywodzi się z języka pruskiego. W 1782 we wsi odnotowano siedem domów, natomiast w 1858 w sześciu gospodarstwach domowych było 94 mieszkańców. W latach 1937–1939 było 198 mieszkańców. We wsi znajduje się parterowy dwór z początku XX w. otoczony pozostałościami parku, w pobliżu zabudowania folwarczne.

Dwór Protajny 1925 - 1935

Protajny stajnie

Mathes Schattner szef hodowli koni w majątku od 1892 do 1919 roku


Pudłowiec (niem. Paudelwitz)


Wieś wzmiankowana w dokumentach z roku 1563, jako folwark szlachecki na 9 włókach. W roku 1782 we wsi odnotowano 4 domy, natomiast w 1858 w 5 gospodarstwach domowych było 57 mieszkańców. W latach 1937–39 było 97 mieszkańców.


Pudłowiec datuje swój początek na drugą połowę XVI wieku kiedy to, w ramach poszerzania dawnych dóbr rycerskich Lippitz założono w odległości 2,5 kilometra od wsi Lipiec folwark Paudelwitz. Pierwsza wzmianka w oficjalnych dokumentach dotyczących Pudłowca pojawia się w 1563 roku i określa wielkość folwarku na 9 włok. W 1782 roku na terenie folwarku funkcjonują cztery gospodarstwa. W 1858 roku wymienione zostaje pięć gospodarstw zamieszkiwanych łącznie przez przez 57 mieszkańców, tuż przed drugą wojną światową w latach 1937-39 ilość ludności sięgnęła 97 mieszkańców. Od czasu powstania do początku XVIII wieku folwark funkcjonował jako integralna część majątku Lippitz, przełom stuleci przyniósł zmianę obecnego status quo i uniezależnienie się folwarku który na ten czas przeszedł w ręce braci Dreher. W wyniku śmierci braci którzy umarli nie pozostawiając żadnych spadkobierców folwark przechodzi w posiadanie rodziny Popławski. Rok 1860 przynosi ślub córki właścicieli folwarku Amelii Popławski z lekarzem, Ernstem Jeimke. Pod ich wspólnym zarządem folwark wchodzi w swój złoty okres czego znamienitym podkreśleniem jest budowa pięknego pałacu rodzinnego która została zapoczątkowana na początku lat 60-tych XIX wieku. W 1884 roku jedyna córka Amelii i Ernsta Jeimke, Margarethe bierze ślub z Viktorem Fehlauerem, od tego momentu aż do 1945 roku zarówno pałac jak i folwark pozostają w posiadaniu potomków Margarethe i Viktora.

 Pałac w Pudłowcu został wybudowany w stylu modnego na tamten czas nie tylko w Prusach ale i Niemczech angielskiego neogotyku. Budynek pałacu składa się z dwóch i pół kondygnacji ozdobionych wieżą. Ściany zewnętrznej strony pałacu w dużej mierze nadal wieńczą zdobienia w postaci laskowań w kształcie żerdek i przegródek. Samotna wieża górująca nad bryłą budynku ściąga wzrok i wraz ze strzelistymi zwieńczeniami skrzydeł budynku nadaje budowli wyrazistości. Ta wyjątkowa budowla choć obecnie podniszczona zarówno przez człowieka, czas i warunki atmosferyczne nadal promieniuje dawną świetnością, echem zatartego piękna a także i atmosferą melancholii podszytej duchem XIX-wiecznych gotyckich opowieści tak często towarzyszącej starym, zapomnianym ruinom.

Tuż za pałacem rozciąga się park dworski o zachwianej już co prawda kompozycji, bogatej jednakże w starodrzewy pośród których najbardziej reprezentatywne są ogromne, przeszło dwustuletnie dęby posadzone ku pamięci braci Dreher, którzy choć zmarli nie pozostawiając po sobie potomków i tym samym nie przedłużając rodu zostali uczczeni w ten symboliczny sposób.


Wartule (niem.Fahrentholz)


Wieś wzmiankowana w dokumentach z około 1800, jako folwark szlachecki na 10 włókach. W roku 1858 w 5 gospodarstwach domowych było 67 mieszkańców. W latach 1937-39 było 69 mieszkańców.


Wesoła Kępa


Zakręty (niem. Sakrinten)


Najwcześniej wieś wzmiankowana w dokumentach z roku 1624, jako folwark szlachecki na 12 włókach. Pierwotna nazwa wsi – Sakrenten. W roku 1782 we wsi odnotowano trzy domy, natomiast w 1858 w trzech gospodarstwach domowych było 59 mieszkańców. W latach 1937-39 było 29 mieszkańców

 

 

Ciąg dalszy w budowie