Kamienie Wilhelma

Internetowe wydanie ksiązki Andrzeja Czaplinskiego

Get Adobe Flash player

Wstęp

Po trzydziestu latach wędrówek ze strzelbą, po wielu nocnych czatach i wielogodzinnych oczekiwaniach na spotkanie łowieckiej przygody, mógłbym naszkicować obraz owych jarów, drzew, gąszczy, postaci zwierząt łownych, psów myśliwskich i kolegów, z którymi przeżyłem cudne chwile. Iluż to miłych towarzyszy, ilu znakomitych myśliwych na zawsze zaległo w mej pamięci. Wszystko powraca żywym obrazem, gdy spojrzę na swoje trofea łowieckie, które mam w wielkiej estymie. Miłość do łowiectwa, wyrzeczenie się innych przyjemności, ciepłego łóżka, to trud ponad siły. Błądzenie po lesie, narażanie na kąsanie mrozu albo komarów, cierpliwość, to „coś” trudnego do zdefiniowania i niezrozumiałego dla osób, którym obce są podobne wrażenia. Nic nie zastąpi dźwięków nocnego lasu, orgii budzącej się rano przyrody, emocji związanych z widokiem zwierzyny żyjącej w stanie wolnym . Jej przechytrzenie upodobania nas do postaci wielkich łowców znanych tylko z literatury.

Wstęp - Kamienie Wilhelma - Andrzej Czapliński

Miarą owej miłości jest poszanowanie zdobytych trofeów łowieckich. Każdy oręż dzika, parostki rogaczy, czy wieniec byka przypominają o przeżytej przygodzie i wzmacniają chęć zaznania następnej. Jestem dumny, że było mi dane wstąpić w szeregi „Rycerzy św. Huberta”.

Truizmem jest przypominanie że łowiectwo wniosło znaczący wkład w rozwój literatury, malarstwa, rzeźby, architektury, że było i jest czynnikiem kulturotwórczym. Wszyscy od wieków zajmowali się też łowiectwem. Polowali monarchowie, rody książęce i możnowładcy, drobna szlachta oraz ludzie pochodzący z gminu. Łowy miały dla każdej grupy społecznej inny wymiar. Dziś pozostały zabytki świadczące o tym, że uprawianie łowiectwa było dla ówczesnych ważne, że stanowiło wielkie wydarzenie w ich życiu.

Pozostały obrazy, utwory literackie, rzeźby a nawet całe budowle - pałace i pałacyki łowieckie. Ściany wielkopańskich posiadłości ozdabiane były łowieckimi trofeami. Ubolewam nad tym, że wiele z tych pamiątek uległo zniszczeniu. Burzliwe losy historii części świata, w której obecnie żyjemy, wydatnie się do tego przyczyniły. Wojny, przemiany ustrojów społecznych, przesuwanie granic i związane z tym zmiany państwowości powodowały, że współcześni „Hunowie” niszczyli wszystko tak, jakby życie i świat na nowo powstawały.

Nie można zacierać i zafałszowywać historii. Szczególnie w przypadku, kiedy rzecz tyczy tak niewinnej sfery, jaką jest łowiectwo.

Zostawmy więc potomnym te nieliczne zabytki i twórzmy nowe, będąc przez to uczestnikami HISTORII. Celowo napisałem ten wyraz dużymi literami, aby uzmysłowić jak ważne jest to zadanie. Ktoś powiedział, że „naród bez historii przestaje istnieć”. Parafrazując tę wypowiedź stwierdzę, że „łowiectwo bez historii staje się kłusownictwem”.

Powodowany chęcią zachowania pamiątek łowieckich, (bez względu na aspekty dotyczące stosunków polsko-niemieckich na przestrzeni wieków), znajdujących się na terenie Koła Łowieckiego „Knieja” w Starym Dzierzgoniu, pragnę w tej publikacji przedstawić historie kamiennych obelisków Cesarza Niemiec i Króla Prus Wilhelma II, żywiąc nadzieję, że w ten sposób moja osoba i działania Zarządu K.Ł. „Knieja” przyczynią się do zachowania oraz kontynuowania historii łowieckiej terenów, na których obecnie możemy uprawiać swoje hobby. Mam też nadzieję, że to opracowanie będzie pamiątką i źródłem wiedzy dla przyszłych adeptów sztuki łowieckiej, którzy będą z niej czerpali wartości większe niż "smak kawałka mięsa na widelcu".

Andrzej Czapliński

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

Prawdziwym Myśliwym poświęcam

„Myśliwy na łowach nie zadowala się zwykłym mordem, wystarczającym dla kłusownika. Tylko trudny strzał jest pięknym strzałem, tylko karkołomna pogoń warta trudu. Dla myśliwego knieja, pole lub moczary są światem całym.

Nie dlatego bynajmniej, żeby pragnął łupów i oczekiwał chwili, w której na widelcu ujrzy nie tylko ubitego, ale i upieczonego zwierza. Lecz dlatego, że ocenia wybornie czary dzikiej natury, że napawa się pięknem, jakie umie dojrzeć na każdym kroku, w każdej porze roku, w dzień i w nocy”